Z dużej chmury mały deszcz czyli z Pogonią jednak po staremu?

Co dalej z Pogonią – pytanie niestety nadal aktualne…

Po niedawnym szokującym zebraniu sprawozdawczo-wyborczym w Pogoni Prabuty, kiedy okazało się, że nie ma już w Prabutach chętnych do udzielania się społecznie wokół prabuckiej piłki nożnej, temat naszego klubu piłkarskiego został wzięty na widelec w trakcie komisji wspólnych Rady Miejskiej. Założeniem moim oraz kolegów radnych Grzegorza Kasprzaka i Krzysztofa Adamkiewicza, było rozpoczęcie dyskusji nad zmianami strukturalnymi w prabuckim futbolu.

Niestety, wychodzi na to, że zmian nie będzie. Bedzie za to więcej pieniędzy z miejskiego budżetu na piłkę nożną…

Przypomnę – trzy tygodnie temu, spośród siedmioosobowego zarządu Pogoni, sześciu zadeklarowało wycofanie się z roli oficjalnego działacza, uzasadniając to niemożliwość pogodzenia życia prywatnego z nadmiarem zobowiązań jakie wynikają z bycia działaczem w Pogoni. Jest to całkowicie zrozumiałe, bo tych obowiązków jest naprawdę sporo, przede wszystkim związane są one z utrzymaniem obiektu. Nie znaleziono też następców obecnego zarządu. Dokładniej rzecz biorąc – znaleziono jednego, Wacława Tołstika. Co wraz z jedynym chętnym spośród obecnych członków zarządu – Stanisławem Zdrzalikiem – dawało liczę dwóch ludzi którzy byli gotowi pracować dla Pogoni…

Już w trakcie tamtego spotkania pojawiła się koncepcja, że w obecnej sytuacji potrzebne są zmiany organizacyjne wokół futbolu w Prabutach. Przede wszystkim utrzymanie obiektu powinno leżeć w gestii PCKiS. Nie jest to nic niezwykłego, tak funkcjonuje to w innych miastach. Druga sprawa to przejęcie przez tę instytucję papierologii związanej z funkcjonowaniem klubu. Wybiegając dalej, jest też kwestia budowy studni głębinowej w sąsiedztwie boiska, tak aby przy podlewaniu murawy -zabiegu niezbędnego w okresie ciepłym – nie trzeba było bezustannie patrzeć na licznik wodomierza. Było też kilka innych pomysłów, ale może o tym później…

Wymienione propozycje brały się z dwóch przyczyn. O pierwszej, czyli braku społeczników, już wspomniałem. Drugą są coraz większe obowiązki związane z papierologią właśnie. Futbol się zmienia, a w ślad za jego „profesjonalizacją” przybywa papierów do wypełnienia i dopilnowania. Coraz wyższe są też wymogi dotyczące obiektów na których gra się dzisiaj w piłkę. To wszystko generuje większy wysiłek organizacyjny.

I jeszcze jedna sprawa. Piłka nożna – nawet ta amatorska – robi się imprezą coraz droższą. I będzie jeszcze droższa, bo już niedługo nie będzie w niej żadnych społeczników. Za wszystko, choćby najmniejszą pierdołę, trzeba będzie płacić. Piłkarze też mają coraz wyższe wymagania, ot choćby przykład sparringów których już nikt nie gra byle gdzie, tylko na wynajętych sztucznych boiskach. Zwiększa się też jakość sprzętu, a co za tym idzie – jego ceny. To wszystko sprawia, że koszty rosną. Widać po doskonale po przykładzie Prabut. Trzy lata temu z budżetu gminy szło na futbol 75 tysięcy złotych. Teraz jest 110 tysięcy i też jest to za mało, ciągle trzeba patrzeć na każdą złotówkę…

Dobrym przykładem są tutaj słowa wiceburmistrza Dołęgowskiego, który zauważył, że nowy budynek miał pomóc rozwinąć skrzydła klubowi, stał się natomiast (mimo oczywistego zwiększenia komfortu w funkcjonowaniu) sporym ciężarem – w sensie utrzymania tegoż budynku.

Pewnie środowisko piłkarskie się ze mną nie zgodzi, ale patrząc na futbol z boku, stwierdzam, że stał się on sportem modnym, a co za tym idzie – drogim. Tak jak napisałem wcześniej, będzie coraz droższy. I tutaj pojawia się pytanie – jaka jest granica wydatków na piłkę nożną w takich miastach jak Prabuty? Było 75 tysięcy, jest 110, niedługo będzie więcej… A za kilka lat? Ile nas to będzie kosztować?

Dlaczego piszę, że będzie więcej? Już wyjaśniam.

Bo na spotkaniu w Urzędzie Miasta okazało się, że o konieczności zmian organizacyjnych to sobie pogadaliśmy i tyle. Skończyło się na tym, że Pogoń dostanie sprzątaczkę, stażystę do pracy na obiekcie no i padło też określenie które słychać dość często, a od którego krew mnie zalewa. Mianowicie, że „poszukamy jakichś dodatkowych pieniędzy” dla Pogoni… Naiwnie liczyłem, że coś uda się fajnie poukładać, początkowo była ku temu nawet atmosfera. Ale wyszło jak zwykle. Kiedy usłyszałem z ust jednego z działaczy, że jest zadowolonych z tych ustaleń, do ręce mi opadły.

Gasimy pożar konewką. A raczej pieniędzmi których nie mamy (bo i tak gmina jedzie na debecie). Jak w tej sytuacji będzie wyglądała sytuacja z chętnymi do działania w klubie w trakcie powtórki z wyborów, w czerwcu? Czy dodatkowe pieniądze spowodują, że znajdą się chętni do bycia działaczami? Czy za rok nie okaże się, że kolejne 20-30 tysięcy to też za mało, że trzeba będzie zapewnić Pogoni 150-160 tysięcy? Gdzie jest granica? W mieście które pożycza pieniądze aby zapiąć budżet, w mieście gdzie nie ma mieszkań komunalnych, w mieście gdzie nie ma programów edukacyjnych dla młodzieży, w mieście gdzie są ulice na których człowiek tonie w błocie… Kibicuję Pogoni całym sercem, ale do czorta, gdzie tu jest rozsądek???

Mam nadzieję, że zrozumiemy się z Pogonistami – piszę te słowa z troski o budżet gminy, ale też troski o dobro klubu. To niedomówienia wokół finansów sprawiły, że w mieście mamy sytuację która kilka lat temu wydawała się nie do uwierzenia – są już w Prabutach ludzie, którzy Pogoni nie lubią i mówią o niej źle. Więcej prabuckich pieniędzy na piłkę nożną, sytuacji tej nie poprawi.

Skoro nie ma działaczy społeczników, nie ma sponsorów i nie ma miejskich pieniędzy, to chyba trzeba podjąć zmiany organizacyjne. Zrewidować niektóre przedsięwzięcia realizowane obecnie przez PCKiS i część zadań związanych z klubem (księgowość, obsługa dokumentacji, opieka nad obiektem) przerzucić na tę instytucję. Prabuckie Centrum Kultury i Sportu ma ponad milion dwieście tysięcy budżetu, to chyba jest w stanie wchłonąć te obowiązki. Jeśli nie , to być może trzeba zrewidować niektóre zadania PCKiS.

Nie rozumem też, dlaczego nikt nie chce dofinansować Pogoni z pieniędzy pochodzących z koncesji alkoholowych. One MUSZĄ być wydane na cele związane z walką z nałogami, więc chyba sport jest idealnym celem w tej kwestii!

Być może trzeba też pomyśleć nad chociażby symboliczną odpłatnością za możliwość trenowania i gry. Nie uwierzę, że dla kogoś kwota choćby 10 złotych miesięcznie byłaby problemem. W skali roku dawałoby to dla klubu już kilka tysięcy złotych. Obok Pogoni funkcjonuje też komercyjny Wojtas Prabuty, gdzie taka opłata jest wyższa i nie ma tam problemów ze znalezieniem chętnych…

Teraz trzeba czekać na wybory nowych działaczy Pogoni, odbędą się one w czerwcu, po zakończeniu tego sezonu. Czy znajdą się wówczas chętni? Czy zwiększenie budżetu będzie dla kogoś zachętą?A jeśli nie, to co wtedy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *