Wymiar sprawiedliwości i sądy.

W Warszawie mamy kolejny odcinek wojny polsko – polskiej. Szkoda. Akurat byłem w trasie i słuchałem w radiu sporą jej część. Tylko czekałem, aż ktoś komuś da tam w mordę. Takich narwańców jak niektórzy posłowie, to w Prabutach wyrzucilibyśmy z treningów bokserskich za chamstwo i brak opanowania. Widocznie w sejmie inne standardy.

Od dawna twierdzę, że 90 procent polskiego „establiszmentu” należałoby wysłać na księżyc. Utwierdziła mnie w tym wczoraj pewna pani, która broniąc obecnego sądownictwa stwierdziła, że to nieprawda jakoby Polacy nie mieli zaufania do sądów, skoro nadal do nich przychodzą ze swoimi sprawami…. A gdzie mają ze swoimi sporami przychodzić??? Za stodołę, trzymając pojedynkowe rewolwery w dłoniach???

Tacy oderwani od realiów ludzie jak ta pani, decydują o  najważniejszych sprawach w Polsce….

Ja swoje zdanie na temat reformy sądownictwa mam, ale zatrzymam je dla siebie. Nasuwają mi się za to dwie sprawy w tym temacie, o których chciałbym powiedzieć głośno.

Polski wymiar sprawiedliwości. Mamy takie „państwo prawa”, że postępowanie w sprawie pogróżek które otrzymałem za głośne powiedzenie o pewnym smrodku finansowym w PCKiS, zostało umorzone po kilkunastu dniach. Radny mówi o nieprawidłowościach przy wydawaniu publicznych pieniędzy, otrzymuje za to pogróżki od konkretnej osoby i ktoś uznaje, że nic się nie dzieje.

To jest państwo prawa?  Nie ma problemu?

Kiedy jednak zapodziała mi się jedna faktura za materiały do kampanii wyborczej, to organ kontrolny błyskawicznie to wyłapał i gdybym nie wpłacił „zadośćuczynienia”, to straciłbym mandat radnego a może i jeszcze dostał wyrok….

Oto państwo prawa!!!! Jak bezpiecznie się żyje!

Druga sprawa. Nasze sądy i tempo ich pracy.

Zakładam swoją gazetę. Żeby było wszystko okej i nikt „życzliwy” nie miał na mnie haka, załatwiam wszystko zgodnie z najdokładniejszymi procedurami. Jedną z takich procedur jest rejestracja tytułu prasowego w sądzie.

Czekam na to od… miesiąca!!!!  W epoce systemów informatycznych za grube miliony złotych, informatyków i ogromnego personelu administracyjnego tej instytucji, polski sąd od miesiąca ustala, czy mój tytuł jest „wolny” (tzn czy nie powtarza się w innej części Polski), bo na takim etapie była moja sprawa kiedy ostatnio do sądu dzwoniłem…

Ktoś się dziwi, że ja mam ochotę rzucić w polskie sądownictwo granatem?

 

P.S. Dziś tego zrobić nie mogę, ale wszystko w swoim czasie. Opowiem historię, gdzie będzie o służbach badających prawidłowość realizacji pewnych inwestycji w pewnej gminie, o wykrytych nieprawidłowościach, o kolesiostwie i… sądzie któremu się raczej nie śpieszy z wyjaśnieniem sprawy…