Wybory zarządu Pogoni. Czyli apel rozpaczy…

Pogoń Prabuty obchodzi w tym roku 70-cio lecie swojej działalności. Latem miało miejsce otwarcie nowego pięknego budynku dla piłkarzy. Klub wreszcie nie tonie w długach, nie ma problemów z zebraniem chętnych do gry. Drużyna seniorów lideruje w tabeli ligi okręgowej, trzy drużyny młodzieżowe należą do czołówki swoich rozgrywek. Także szachiści poczynają sobie bardzo dobrze. Rada Miejska zwiększyła w ostatnich latach finansowanie klubu o 40 procent, ustalając wysokość dotacji na kwotę 110 tysięcy złotych. Wydawać by się zatem mogło, że sytuację można określić jako znakomitą.

Wczoraj odbyło się zebranie sprawozdawczo – wyborcze Miejskiego Klubu Sportowego Pogoń Prabuty (dla uzupełnienia – mającego sekcję piłkarską i szachową). Wobec tego co napisałem powyżej, powinno  przebiegać w radosnej atmosferze. Tymczasem przypominało ono trochę stypę. Spośród 7 osobowego zarządu, sześciu członków nie wyraziło chęci dalszego zasiadania w tym zarządzie. Powód? Zmęczenie natłokiem obowiązków i brak perspektyw na odmianę tej sytuacji. Prowadzenie klubu i dbanie o obiekt stało się zbyt dużym ciężarem, przede wszystkim czasowym, dla ludzi którzy wykonują tę pracę społecznie. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy nad każdym wydatkiem trzeba się kilka razy zastanowić i jeszcze kombinować jak to zrobić taniej. Futbol – nawet ten na niskim szczeblu – stał się bowiem imprezą bardzo kosztowną. I tak jak wspominałem – czasochłonną. A ci ludzie mają swoje rodziny, pracę, życie prywatne.. W przypadku trójki trenerów chodziło też od rozdzielenie pracy trenerskiej (za którą pobierają wynagrodzenie) od zasiadania w zarządzie i decydowania o jakichkolwiek finansach.

Wymienianie wszystkiego co wiąże się z prowadzeniem klubu zajęłoby zbyt dużo miejsca. Kto był wczoraj wieczorem w PCKiS, tam mógł się tego dowiedzieć.

I tutaj przechodzimy do meritum wczorajszych zmartwień. Zainteresowania prabucian klubem. Na sali, jeżeli nie liczyć obecnych działaczy i kilkunastu zawodników, było bowiem tylko 11 (słownie – jedenaście) osób które formalnie nie są związane z Pogonią. A i to jest trochę naciągane, bo jakby odliczyć byłych działaczy, osób wspierające (panowie Dłużeń, Paweł Wasicki i Piotr Karczewski), burmistrza Marka Szulca (który też nie mógł zostać do końca) i moją skromną osobę, to zostaliby tylko Jacek Dymek i Pani Bożenka. Czyli ewidentnie widać, że tłumów nie było… Pogoniści nie ukrywali też, że bolą ich zwłaszcza puste krzesła w pierwszym rzędzie – te przeznaczone dla radnych i urzędników. Nie dziwię się temu rozgoryczeniu.

Okazało się też, że nikt nowy nie chce się zaangażować w pracę jako działacz. Co wobec rezygnacji większości obecnego zarządu stwarzało sytuację w której… Pogoni tak naprawdę nie ma!!! Bo nie miałby kto nią kierować i o nią dbać. Pogoń Prabuty na własnej skórze odczuła wczoraj coś, o czym ja mówię głośno już od dawna. Nasze miasto wyjałowiło się nie tylko ze społeczników, ale też z ludzi którym chce się cokolwiek.

Ponownie wrócę też do obowiązków które spoczywają na działaczach w takich klubach jak Pogoń. To rzecz która całkowicie wyleczyła mnie z głębszego zainteresowania futbolem i powiedziałem o tym wczoraj głośno. Pseudo-profesjonalizacja futbolu, w której wielcy się bawią za wielkie pieniądze – w ekstraklapie (o przepraszam, ekstraklasie) kręcą się coraz większe pieniądze, przybywa dyrektorów i menadżerów – a jednocześnie małe kluby szkolące młodzież ledwo radzą sobie z codziennością. Pojawiają się coraz to nowsze licencje, pozwolenia, badania, zgłoszenia i czort wie co tam jeszcze. To wszystko generuje koszty, obowiązki i papierologię. Dla klubów takich jak Pogoń, gdzie udziela się raptem kilka osób, jest to ciężar zbyt wielki. Coraz mniejsze jest też grono ludzi, którym chciałoby się w to społecznie „bawić”. W Prabutach już takich ludzi nie ma.

Ponieważ nie było chętnych na ciągnięcie tego wózka, pojawiły się namowy, aby stary zarząd pozostał jeszcze do końca rundy wiosennej. Trwały długo, spotkanie zakończyliśmy po ponad trzech godzinach. Zaproponowałem (z pełnym poparciem Grzegorza Kasprzaka, drugiego obecnego radnego) aby w najbliższym czasie zorganizować nadzwyczajne spotkanie radnych, które omówiłoby zmiany strukturalne w prabuckim sporcie. Takie, które odciążyłyby Pogoń w sprawach utrzymania obiektu (chyba najważniejsza kwestia) czy prowadzenia rożnych dokumentacji. Jeżeli miasto tego nie zrobi, to Pogoni po prostu nie będzie – bo nie będzie ludzi którzy będą w stanie społecznie temu sprostać, a nawet jeśli jakimś cudem znajdą się chętni, to nie dadzą rady… Podkreślę jeszcze raz, że nie chodzi o finanse, bo zarząd jest świadomy że kasa gminna nie jest bez dna. Chodzi o zmiany organizacyjne w prabuckim sporcie, to hasło pojawiało się wielokrotnie i wszyscy byliśmy zgodni, że są one konieczne.

Za kilkanaście tygodni rozpoczną się piłkarskie mistrzostwa świata i „większa połowa” prabucian stanie się kibicami . Tym bardziej apeluję do naszego społeczeństwa – jeżeli nie znajdzie się grono ludzi zainteresowanych działalnością w Pogoni, to naszego klubu, siedemdziesięciu lat tradycji i kilkudziesięciu młodych ludzi kopiących piłkę przy Jagiełły, może po prostu nie być. Naprawdę.

Miejski Klub Sportowy Pogoń Prabuty potrzebuje lepszej organizacji zadań sportowych w Prabutach i chociażby kilkunastu osób chętnych do społecznej pomocy. Tylko tyle i aż tyle. Wierzę, że się uda. Zostało kilka tygodni…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *