Wiadro zimnej wody w poprawność polityczną

Wczoraj był Śmigus Dyngus. Teoretycznie i względem tradycji, polewanie kogoś wodą jest objawem sympatii, ale że człowiek jest tylko człowiekiem, to czasami ma się ochotę komuś po prostu chlusnąć, a niech ma za swoje…

Nikogo wczoraj nie oblewałem, ale mam ochotę zrobić to dzisiaj. Właśnie z takich pobudek, o jakich wyżej.

Kilka razy już pisałem o tym co sądzę o islamskich radykałach oraz o „kulturze” z której się oni wywodzą. O tym, że dla mnie to żadna kultura i żadna cywilizacja. Mimo tego, że moje wnioski nie wynikały tylko z oglądania telewizji, a życie co chwila pokazuje, że ja i tysiące myślących podobnie, mamy jednak rację, to jednak odzywały się głosy komentarzy kilku prabucian, które próbowały udowadniać, że jest inaczej. Że to nie tak, że jest inaczej, że tak nie można, że nam nie wpada, a kto ulega takim stereotypom nie uznającym kulturowego wzbogacenia, jest ksenofobem, obrzydliwym rasistą i przede wszystkim niedokształconym faszystą ze wsi pod Elblągiem… Żeby było śmieszniej, pisali te komentarze ludzie którzy nigdy  nie mieszkali na uwielbianym przez nich Zachodzie, a z multikulti stykali się głównie w pewnych telewizjach lub pewnych gazetach…

I właśnie dla tych kilku osób których mi najzwyczajniej żal, mam podyngusowe wiadro zimnej wody.

W święta wypłynął bowiem w internecie filmik z działań wojennych przeciwko islamskim radykałom. Jeden z takich, jakie ja w ramach swojej żołnierskiej pracy widziałem już kilka lat temu. Chociaż to co przedstawia jest obrzydliwe, nie jest zdziwieniem dla nikogo, kto orientuje się trochę w tej tematyce i potrafi myśleć własnym rozumem, a nie sloganami poprawności politycznej.

Filmik sprzed kilku dni pochodzi z Afganistanu lub Bliskiego Wschodu. To nagranie z drona, obserwującego wioskę w której zamieszkiwali osobnicy podejrzewani o terrorystyczne ciągoty. Już ten fakt na pewno jest strasznie faszystowski, jak to bowiem można biednych brodatych przedstawicieli religii pokoju podejrzewać o złe zamiary, terroryści pochodzą przecież z kosmosu… Co brodaci dżentelmeni zadali wszystkim sztycha i w trakcie obserwacji nie robili nic terrorystycznego. Korzystali z życia, zachowując się zgodnie ze swoją bogatą kulturą, której my, prostaccy mieszkańcy wschodniej Europy, nie potrafimy w swoim faszystowskim zacietrzewieniu zrozumieć.

Jak pokazuje nagranie, brodaci panowie korzystali kulturalnie z życia… gwałcąc kozy. Gwałcąc, bo nie wydaje mi się, żeby pytali je o zdanie. Taka „kultura”. Dla niektórych, i to wcale nie pojedyńczych osobników na tym świecie, rzecz normalna. Zaś Europa, a raczej rządzący nią liberałowie, do spółki ze „środowiskami wolnościowymi” chce takich ludzi wpuszczać na swoje terytorium. Kiedy zaś ktoś głośno przed czymś takim ostrzega, dostaje łatkę faszysty i ciemniaka. Filmik pokazuje, że określenie”kozoj….”, chociaż wulgarne, wynika z pewnych przesłanek, a nie z uprzedzeń ciemnogrodu.

Chciałbym tym tekstem zadać pytanie dla naszych lokalnych poprawnych politycznie: co Wy na to? Naprawdę chcielibyście na naszych ulicach potencjalnych miłośników miłości z kozami?Trzeba takie ciągotki szanować w imię multikulti? Ile wiader lodowatej wody trzeba wylać na liberalne głowy, żeby pewne rzeczy dotarły?

Od dłuższego czasu jestem zaangażowany w sprawę tzw. „uchodźców” i na tyle na ile będę mógł, będę prowadził krucjatę przeciwko liberalnej głupocie po tytułem „Refugees Welcome”, polegającej na wpuszczaniu do Europy wszystkich jak leci. Moje miasto to także Europa i wierzę, że większość ludzi tutaj mieszkających, ma w kwestii „ubogacenia kulturowego” podejście zdroworozsądkowe…