Westerplatte, major Sucharski…

Od kilku lat, 1 września o godzinie 4:45 melduję się na Westerplatte. Przyjmuje się, że to właśnie tam zaczęła się druga wojna światowa. Na Westerplatte rozpoczęła się walka, ale pierwsze bomby i strzały padły kilka minut wcześniej – na bezbronny Wieluń i bezbronnych kolejarzy polskich w Szymankowie. To po drodze z Prabut do Gdańska. Tam też co roku zapalam znicz.

Uroczystość na Westerplatte jest piękna i podniosła, dlatego polecam każdemu, aby choć raz wziął w niej udział. W tym miejscu czuć naszą polską historię, czuć wspólnotę Polaków. Nawet błazen który przyszedł manifestować swoje fanatyczne KODziarstwo był odbierany z politowaniem. Polski teraźniejszy folklor na głębokim marginesie. Ale po co on wogóle?

Dobrym pomysłem byłoby, aby przyjechali tutaj kiedyś młodzi ludzie z Prabut. Za rok wypada to w sobotę, może uda się zorganizować coś takiego. Tych młodych ludzi, przede wszystkim harcerzy, jest co roku na Westerplatte sporo, z całej Polski. Dlaczego więc nie rozpocząć takiej prabuckiej tradycji?

Ilu młodych ludzi w Prabutach wie, że na terenie naszych Koszar więziony był dowódca garnizonu z Westerplatte, major Henryk Sucharski? Historyczna postać, których przecież przez Prabuty aż tak wiele się nie przewinęło. Dlaczego Prabuty nie potrafią tego „wykorzystać”? Tożsamość lokalną buduje się właśnie na takich sprawach… Na przełomie lat 70 i 80 mieliśmy w Prabutach memoriał szachowy im. majora Sucharskiego. Dzisiaj chyba nawet nie wspomina się o tym w szkole. Przynajmniej kiedy pytam o to młodych ludzi, oni nic o pobycie dowódcy Westerplatte w Prabutach nie wiedzą. O nim samym również nie… Szkoda.

poi011-image3-surrender

Taka lekcja miałaby również inny aspekt. Wojna i wspomnienia o niej oddalają się coraz bardziej. Dzisiejsi nastolatkowie nie mają dziadków którzy ją przeżyli. Oni zupełnie o wojnie nic nie wiedzą. Wojna kojarzy im się z obrazkami w internecie i gierkami komputerowymi. Nie zdają sobie sprawy, jak straszny jest to ludzki wynalazek. Nie jestem też pewien, czy zdają sobie sprawę, że spokojne czasy nie są nam dane już raz na zawsze. A w wojnie nie ma nic fajnego ani bohaterskiego. Ona nie ma nic wspólnego z filmami.

NIGDY WIĘCEJ WOJNY głosi napis przed pomnikiem na Westerplatte. Chyba tylko nieliczni zdają sobie dzisiaj sprawę z jego wagi oraz z tego, że jego realizacja zależy od nas samych. Na świecie nigdy nie zabraknie konfliktów, a tragicznych wydarzeń nie da się zresetować, jak pewnie wyobraża sobie generacja wpatrzona w telefony. Nikt też nie będzie nas bronił, jeśli nie będziemy robić tego sami, jak pewnie wyobrażają sobie ci wpatrzeni w „sojusze i traktaty”. Wtedy, też mieliśmy „sojuszników”. Akurat 3 września sojusznicy „wypowiedzieli wojnę” Niemcom. I na tym się skończyło. 3 września jest dla mnie, byłego żołnierza francuskiego, dniem hańby republiki i armii francuskiej.

W tym roku musiałem ograniczyć się do samochodu, ale w przyszłym to choćby nie wiem co, zakładam plecak i maszeruję na Westerplatte, po drodze paląc znicz w Szymankowie. Może będzie nas więcej?

21192764_507246869615541_1973477885631346141_n