Taka będzie przyszłość Prabut, jakie jej młodzieży wychowanie

Tytułowe słowa powiedziano kiedyś wobec naszej całej Ojczyzny. Ale akurat w Prabutach, są one niezwykle aktualne – bo raczej nie wszyscy wagę tych słów tutaj rozumieją.

Mówię głośno i wynika to z mojego głębokiego przekonania, że Prabuty nie mają prawie nic ciekawego do zaoferowania swoim najmłodszym mieszkańcom. Już nie będę wspominał o tym, jaką ofertę dla młodzieży mają inne, chociażby okoliczne ośrodki. Patrzmy na siebie. Co Prabuty dają najmłodszym?

Piłka nożna, szachy, rzeźbiarstwo. No i boks w naszej Polonii. Harcerstwo, strażacy i LOK, jeżeli chodzi instytucje. Nie wiem jak jest z LOK-iem, ale na przykład harcerki (z tego co kojarzę, nie ma żadnego męskiego rodzynka), mają tak „imponujące” zaplecze lokalowo-logistyczne, że tylko podziwiać ich chęci do robienia czegokolwiek. O perypetiach ze strażnicą już pisałem i jeszcze napiszę, bo to niekończąca się historia – tutaj akurat problem tkwi gdzie indziej.

Jest jeszcze świetlica środowiskowa i to by było chyba na tyle. Jeśli coś mi umknęło, proszę przypomnieć.

Teraz infrastruktura. Pogoń, Orlik, Hala, boisko w Sanatorium. Na temat placów zabaw, najlepiej gdyby wypowiedziała się jakaś mama. Ja od siebie powiem tyle, że ogólny wygląd naszych dwóch największych (czwórka  i jedynka), przypomina mi dzieciństwo. Od peerelu wyglądają bowiem tak samo. A od tego czasu Polska się zmieniła, jak ktoś nie wierzy, to niech po niej trochę pojeździ…

Prabuty dają od siebie najmłodszym tyle, co brudu za paznokciem. Prabuty „postawiły” na inną grupę społeczną. Wiadomo na jaką. Na tą, co twardo chodzi na wybory.

Problem polega na tym, że przyszłością Prabut nie są ci, co głosują, ale młodzież. Jeżeli dzisiejsi 5-10-15 latkowie nie dostaną od Prabut nic, to po prostu nie będą się czuli z tym miastem związani. Jakie więc będą wówczas Prabuty???

Ja i moja generacja, dzisiejszych 40-30 latków, kochamy to miejsce, bo ono dało nam wspaniałą młodość. O klimacie lat ’90 każdy z nas będzie pamiętał do końca życia, do końca życia nosząc ogromny sentyment. Jeżeli ktoś mnie pyta, dlaczego się tak w tych Prabutach udzielam, dlaczego nie chcę stąd wyjechać i żyć sobie wygodniej i bogaciej w dużym mieście, odpowiadam, że poza tym, że jest mi tu dobrze, to po prostu oddaję Prabutom to, co dostałem od nich w młodości.

Świat, a przede wszystkim ludzie, są dziś zupełnie inni niż 20-25 lat temu i Prabuty muszą to dostrzec. Dzisiaj to Prabuty powinny zabiegać o młodzież, nie odwrotnie. Musimy tworzyć miejsca tej młodzieży przyjazne, musimy wspierać absolutnie wszystkie inicjatywy do tej młodzieży skierowane.

W sobotę byłem na ognisku które zorganizowaliśmy z mieszkańcami Koszar. Przyszły też dzieciaki, które po opędzlowaniu kiełbasek, zaczęły grac w piłkę. Naliczyliśmy ich siedemnaścioro. Proszę mi znaleźć inne miejsce w Prabutach poza Orlikiem, gdzie na kilkudziesięciu metrach kwadratowych znalazłaby się taka czereda. A do tego – kto wie jak wygląda boisko w Koszarach? Dziura na nierówności obsypana piachem. Mimo to, dzieciaki grają tam codziennie. Czy ktoś się nimi interesuje? Nie. Te dzieciaki przecież nie głosują… Czy ktoś myśli o tym, że trzeba zrobić wszystko, aby te dzieciaki z Koszar, tej dzielnicy „za wielkim płotem”, poczuły, że Prabuty o nich myślą?

Skończmy do diabła z tą nijakością, z tym udawaniem, że coś robimy, z tym wciskaniem, że jest dobrze. Pod względem społecznym jest w Prabutach z roku na rok coraz gorzej. To nie jest moje marudzenie, taka jest rzeczywistość. Jeżeli mamy ten trend odmienić, to tylko poprzez pracę u podstaw i wychowanie młodych ludzi. Pokazanie im czegoś dobrego, dobrych wzorców. Inwestowanie w młodzież, to najlepsza inwestycja. Mówi to rozum, pokazuje to historia.

No chyba, że wychodzimy z założenia, że przecież Prabuty dają dużo, tylko ta młodzież dzisiaj taka do niczego. Z litości nie powiem, kto to powiedział.

P.S. Ten młodzieniec ze zdjęcia to oczywiście Kukuś, jakieś 7 lat temu. Takich mistrzów świata, nie znajdzie się nigdzie indziej, niż w naszym mieście  🙂