Świątecznie

W tym, że Prabuciak powraca akurat w Święta, nie ma nic symbolicznego. Tak się po prostu złożyło dość sympatycznie, tym bardziej, że zza chmur nawet wyszło słońce.

Te Święta przyniosły mi jednak kilka refleksji związanych z Prabutami.

Rok temu zaapelowałem, abyśmy nie ulegali telewizyjno-marketowemu szaleństwu rozpoczynania Świąt tuż po 11 listopada. Bo tak w poprzednich latach bywało, że pierwsze Mikołaje i ozdoby można było zobaczyć w przestrzeni publicznej już ponad miesiąc przed Wigilią.

Kiedy pisałem tamte słowa, w życiu nie przyszło mi do głowy, że w odpowiedzi mogę stać się celem takiego oburzenia grupy ludzi, która potraktowała mój apel jako przejaw pychy, bezczelności i zacofania. Nie wymyśliłbym też tego, że moje żartobliwe przyznanie się do braku TV w domu (naprawdę nie mam), będzie pretekstem do pisania wywodów na temat mojego ciemniactwa i nieznajomości światowych trendów.

No cóż, jeżeli ktoś kiedyś powiedział, że ludzie potrafią zaskakiwać swoimi wypowiedziami, to jeszcze nie miał pojęcia, co potrafią wypisywać na facebooku…

Dobrze, że za ten mój apel, nikt nie chciał mnie powiesić.

Co było, to było. Mamy rok 2017 (jeszcze) i nie tylko ja zauważam, że Święta wyglądają inaczej niż w ubiegłych latach. Jakby mniej tej komercji, tego „kup, bo idą święta” wciskającego się na każdym kroku. Ozdoby na mieszkaniach także pojawiły się tuż przed Świętami, wtedy kiedy naprawdę te Święta zaczynało już się czuć. Wydaje mi się, że już nie tylko mniejszość, ale teraz ogromna większość Polaków patrzy na Święta nie przez pryzmat wystarczających zapasów „świątecznej” cocacoli, ale że najważniejsze w tym okresie są jednak relacje Człowieka z Człowiekiem.

Może po prostu przypominamy sobie, że dla nas Polaków, jest to ważniejsze od pieniądza i mody? I są sprawy, których my Polacy, temu pieniądzowi i tej modzie, nie oddamy?

Mam taki zwyczaj, że 24 grudnia wychodzę na długi spacer po Prabutach. W tym roku aura była wyjątkowo mało świąteczna. I fizycznie tych Świąt nie było czuć wcale. Mimo dość ładnych ozdób na mieście (no z wyjatkiem tego czegoś „na chłopku”, chyba nie tylko ja mam skojarzenia…) świątecznej atmosfery w Prabutach odczuć się nie dało. Pusto i cicho, zwłaszcza po zamknięciu Biedronki. I weź tu znajdź coś pozytywnego…

Było jednak coś pozytywnego. Ten najwartościowszy surowiec, którego Prabuty są dla mnie nadal wielką kopalnią. Ludzka życzliwość i uśmiech, które widać na twarzach mieszkańców mojego miasta. Nawet jeśli nie dostrzega się jej mocno na codzień, nawet jeśli nie przejawia się ciągłą radosną miną, to jednak jednak wystarczy zwykłe „Dzień Dobry – Wesołych Świąt” aby sobie o tym przypomnieć. Że tutaj jednak mieszkają fajni ludzie.

Kochani prabucianie, potrafimy być pogodni i życzliwi dla siebie nawzajem, więc nie pozwólmy aby ten ognik pozytywnego prabuckiego klimatu kiedykolwiek zgasł. Żebyśmy byli uśmiechnięci. Nie tylko w Święta, których pozostało jeszcze kilka godzin. Ale przez cały rok!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *