Stop the madness!!!

Z sobotnich zawodów w Suszu przywieźliśmy kilka medali. Na tych medalach znajdowała się inskrypcja, z którą utożsamia się ogromna większość (jeśli nie całość) środowiska sportów walki. Będąca sprzeciwem wobec choroby którą kilkadziesiąt lat temu rozplenili po świecie znudzeni życiem hippisi, i która jakieś dwadzieścia lat temu z całą siłą zaatakowała Polskę – a dokładniej jej młodzież.

Rewers tego medalu pokazuję powyżej i nie potrzeba chyba do niego komentarza.

Narkotyki niszczą świat. Od zawsze towarzyszyły ludzkości, ale jeszcze nigdy nie były czymś tak powszechnym jak obecnie. Dzisiaj są już wpisane w społeczeństwo, bo spora część tego społeczeństwa po prostu ćpa, woląc żyć w świecie odlotu. Niewielki tylko procent ludzi traktuje narkotyki jako rozweselacz z którego korzysta od czasu do czasu. Ogromna większość biorących/palących zostaje przez dragi zwyciężona. Niszcząc życie swoje i swoich bliskich, stając się często toksycznym dla innych.

Na przestrzeni wspomnianych dwudziestu ostatnich lat, Polska niestety „dogoniła” w tym zakresie zachód. Prabuty także. Nasze miasteczko jest wielką ćpalnią małolatów, gdzie narkotyki przestają być tematem tabu już w gimnazjum. Jeśli ktoś nie wierzy, to niech sobie nie wierzy i dalej żyje na księżycu. Realiów tym niestety nie zmieni.

Oficjalnie to problemu w Prabutach nie ma i nie mówi się o tym głośno, bo po co. Zresztą, jakby co, to działania są podejmowane – w PCKiS był teatrzyk dotykający tej problematyki. Kilka lat temu Oskara za najlepszą rolę komediową powinien dostać w tej kwestii ówczesny el comendante naszej policji, po próba zainteresowania naszych możnych tematem narkotyków i przestępczości (to było w okresie zanim zostałem radnym) przypominała mi scenę z komedii właśnie. Tym lepszą, że wszyscy szeregowi policjanci doskonale wiedzieli i wiedzą, jak to wygląda naprawdę. Naprawdę, czyli bardzo źle. 

W tym roku jest już jednak progres. Bo przynajmniej nikt nie zaprzecza, że problem jest. Więc jest szansa, że ktoś się kiedyś obudzi, i zaczniemy realnie przeciwdziałać problemowi narkomanii w Prabutach. Gdzie są i twarde i miękkie, gdzie jest i białe i zielone. I dopalacze, także te z najniższej półki (czyli robiące największe dziury w mózgach). Cena już od 10 złotych. Później mamy na ulicach lub klatkach schodowych otumanionych i marnujący sobie życie młodych ludzi, agresję, przestępczość, wandalizm. Syf i zmarnowane życiorysy.

Walka z narkomanią nie jest łatwa. Ale możemy, a wręcz mamy obowiązek próbować walczyć o dusze i ciała młodych ludzi. Tych którzy jeszcze nie wzięli, ale mogą w to g…. wdepnąć. Jak? Otwierając miasto na młodzież, wychodząc do niej z ofertą, promując ludzi którzy mogliby być dla tej młodzieży prawdziwym wzorem oraz umieć się z nią dogadwać… Prabuty tego nie robią.

Zatytułowałem artykuł hasłem w języku angielskim. „Zatrzymać szaleństwo” to slogan z którym utożsamiają się ludzie na całym świecie. Tacy, którzy widzą jakim złem obecnie i jakim zagrożeniem przyszłości są narkotyki. Idea nie wywodzi się z gabinetów psychologicznych czy konferencji naukowych. Jest inicjatywą oddolną, z sal treningowych, z punkowych koncertów, spotkań survivalowców czy też po prostu serc inteligentnych ludzi nie tylko odrzucających narkotyki, ale będących ich wrogami.

Chciałbym, aby ta idea zaczęła funkcjonować także w Prabutach. Dla dobra naszego miasta. Jeżeli dorośli nie mają ochoty nic z tym robić, może zaczną działać młodsi.

Polonia Prabuty zgłasza się jako pierwsza.