Sprzątanie w Julianowie

Ośrodek jeździecki z Julianowa i ludzie którzy go tworzą – rodzina państwa Chrząszcz  i ich przyjaciele – to jedni z „ostatnich Mohikanów” zaangażowania społecznego w naszych Prabutach. W sobotę udowodnili to po raz kolejny.

Sprzątanie lasu w Julianowie ma już swoją kilkuletnią tradycję. Dwa lata temu miałem przyjemność uczestniczyć w pierwszej edycji, rok temu się nie udało, zaś w ten weekend obowiązki pozwoliły dojechać akurat w momencie, kiedy jeździeckie towarzystwo akurat wracało do ośrodka. Na przyczepie pełnej śmieci, zebranych na niewielkim przecież obszarze.

Po pierwsze, chwała sprzątającym. Bo takich inicjatyw polegających na zrobieniu czegoś od siebie, ze świecą w Prabutach szukać.

Po drugie ukłony za niezwykle sympatyczną atmosferę, sprawiającą, że cała akcja odbywa się pod znakiem dużego uśmiechu – to o tyle ważne, że większość uczestników to młodzież. Lepszego sposobu na wychowanie w duchu troski o swoją okolicę i po prostu ekologii, trudno sobie wyobrazić…

Po trzecie, przykre jest, że mamy w Prabutach tylu … No nie wiem jak nazwać ludzi którzy zostawiają w pięknym lesie takie śmieci. Niech każdy nazwie takich osobników wedle własnego uznania

Po czwarte, trochę pocieszające, że śmieci jest co roku coraz mniej, ubywa też takich „skarbów” jak lodówki, telewizory czy siedzenia samochodowe. Opony od ciągnika (tej większej!!!) nie wspomnę. Fantazyjny prymitywizm niektórych ludzi nie zna granic. Na szczęście, tak jak wspomniałem, zjawisko to jakby się zmniejszało.

Zaś piąte… Ośrodek jeździecki w Julianowie to naprawdę świetne miejsce i świetni ludzie. Tymi ludźmi i tym miejscem Prabuty powinny się szczycić!

Dziękuję i mam nadzieję, że za rok dam radę pomóc w sprzątaniu!