Rośnie serce

Przedwczoraj miałem zaszczyt i przyjemność brać udział w wydarzeniu, w które jeszcze kilka lat temu bym nie uwierzył. Z okazji niedawnego Święta Niepodległości na scenie Domu Kultury odbyło się patriotyczne przedstawienie teatralne którego wykonawcami i inicjatorami byli uczniowie ZSP Prabuty.

Dlaczego kiedyś trudno by mi było w coś takiego uwierzyć? Bo wydawało się, że patriotyzm staje się przeżytkiem,  a święto 11 listopada nie wzbudza większych emocji. Zwłaszcza wśród ludzi młodych. Najtrudniej byłoby mi uwierzyć w to, że w tak krótkim czasie, tak powszechną stanie się tematyka Żołnierzy Wyklętych. Więc tym bardziej się cieszę, kiedy widzę takie rzeczy.

Podobno ta młodzież to najgorsza, beznadziejna, siaka i owaka. No nie wiem, bo mnóstwo pozytywnych zjawisk w naszym kraju zakwita właśnie wśród ludzi młodych. I to zupełnie spontanicznie, oddolnie. Jednym z takich zjawisk jest właśnie patriotyzm, identyfikowanie się z własnym krajem, jego kulturą, jego tożsamością. Fenomen tym większy, że nie wiadomo skąd to się wzięło. W ostatnich kilkunastu latach młodym ludziom pokazywano że Polska to fajny kraj – bo można stąd wyjechać. Że fajnie jest być Polakiem – bo dzięki temu jest się Europejczykiem. Że cywilizowany świat to ten na zachodzie i w Ameryce. Zaś w podręcznikach historii młodzi ludzie więcej mogli przeczytać o garnkach w Mezopotamii niż o Żołnierzach Wyklętych czy ludobójstwie na Wołyniu, dzięki czemu młodzi prabucianie uczyli się o Sumeryjczykach, nic nie słysząc o tym, skąd przyjechali i co przeżyli pierwsi powojenni mieszkańcy Prabut, ani o tym, że jeden z najsłynniejszych polskich partyzantów ganiał funkcjonariuszy milicji w Gdakowie…

Tymczasem to właśnie młodzi ludzie, tacy jak uczniowie ZSP, są dziś największym nośnikiem odradzania się naszej polskiej tożsamości, zainteresowania krajem w którym mieszkamy. Wykonany w Domu Kultury spektakl o Ince, 17 letniej sanitariuszce oddziału Łupaszki zamordowanej przez komunistów, to inicjatywa samych uczniów poprowadzona z wielką życzliwością przez nauczycieli. Oglądałem i serce mi rosło. Dumny też jestem, że mogłem użyczyć trochę rekwizytów. Kurczę, gdybym wiedział wcześniej, to bym Wam drodzy szkolni przyjaciele jeszcze ze dwa karabiny wykopał. Po przedstawieniu była jeszcze piosenka o Ince w stylu rap, w wykonaniu jednego z uczniów. Jako muzyczny stary dziad, kompletnie nie czuję takiej muzyki, ale ten kawałek był wspaniały.

Na zakończenie poczytaliśmy jeszcze głośno Quo Vadis, albowiem wypadała właśnie rocznica śmierci Henryka Sienkiewicza i szkolna biblioteka tego faktu tak po prostu zostawić nie mogła. Lektura niełatwa (kto z Czytelników przeczytał, palec do góry – tylko szczerze) ale i tak było bardzo sympatycznie. To dowód na to, jaką kapitalną robotę robi ZSP Prabuty dla budowania klimatu szkoły i relacji uczniów z nauczycielami. Jestem pełen podziwu.

Serce rośnie!