Promocja Prabut

Wstawiłem wczoraj na swojego Facebooka skan zakupionej niedawno gazety „Poznaj swój kraj”. Wydanie z września 1984 roku poświęciło nam dwie strony bardzo fajnego materiału.

Trudno mi powiedzieć ile miast w okresie PRL-u nigdy nie pojawiło się w żadnej publikacji prasowej (książkowych przewodników ogólnopolskich wówczas nie wydawano), ale Prabuty do nich nie należały, bo mam takich w swoich zbiorach więcej(ITD, Głos Wybrzeża, Panorama Pomorza…) Wszędzie tam podkreślano SYMPATYCZNY KLIMAT naszego miasta. Przypadek? Raczej nie, bo te nieuchwytne „coś” podkreślane przez przyjezdnych, zawsze mieliśmy i nadal mamy. Jeszcze mamy…

Obecność w mediach jest koniecznością, jeżeli chcemy przyciągnąć tutaj turystów. jest na to szansa, bo turystyka w właśnie w takich miejscach, z dala od zgiełku i oklepanych już atrakcji, rozwija się w Polsce całkiem dobrze. Oczywiście idiotycznym byłoby teraz rozpowiadanie bajek, że możemy się stać miejscem które będzie znało pół świata, ale na liczbę odwiedzających rzędu kilkuset osób w ciągu sezonu, na pewno możemy liczyć.

Żeby jednak tak się stało, nie możemy stać w miejscu. A niestety stoimy. Bo żeby być dostrzegalnym, trzeba prowadzić dziś ofensywę promocyjną. Kto w tym temacie nie idzie do przodu, ten od razu zostaje w tyle.

Taki przykład. Przewodnik po zamkach(lub ich ruinach) krzyżackich sprzed dwóch lat jeśli się nie mylę. Po jego przejrzeniu człowiek aż nabiera ochoty żeby zobaczyć opisane w nim miejsca. Niestety, Prabuty należą do trzech najskromniej opisanych…

Takich przykładów mogę podać więcej. Na przykład w przewodniku Pascala (a zatem najbardziej renomowanym tego typu wydawnictwie) po najciekawszych zakątkach Polski sprzed kilku lat, było miejsce dla Starego Dzierzgonia, zaś o Prabutach ani słowa…

Ba, co roku zmagamy się z problemem braku zwykłych prabuckich pocztówek. Próbowałem jakiś czas temu dogadać się z Pocztą Polską w tym temacie, ale ze względu na biurokrację odpuściłem, sam nie dam rady.

Wracając do książek w temacie turystyki. Poznałem jakiś czas temu człowieka który tworzy przewodniki historyczno-turystyczne. Prabuty były na jego  celowniku ale odpuścił, bo nie miał tutaj z kim konkretnie rozmawiać w sprawie kompleksowego pokazania mu  walorów naszej okolicy. Przez litość nie będę podawał szczegółów…

Punkt informacji turystycznej – przyznaję mój pomysł – też jest niewypałem, bo ja sam już nie wiem, co w nim się dzieje. W ubiegłym roku zaproponowałem moje zaangażowanie się w szeroko pojęte sprawy turystyczne, ale zostałem zignorowany.

Jeżeli nie chcemy żeby Prabuty do końca stały się miastem całkowicie zapomnianym, musimy być aktywni w jego promowaniu. W internecie, na forach, we wszelkich możliwych gazetach i publikacjach. Trzeba samemu szukać dojść do takowych, same niekoniecznie przyjdą…

Kiedy na przykład jakaś prabucka impreza załapała się na dwustronicową relację w kwidzyńskiej prasie? A nasze kickbokserskie mistrzostwa na Hali tyle miejsca właśnie dostały w Pulsie Kwidzyna. Wystarczyło dobrze zagadać i dołożyć paczkę dobrej kawy… Tak się robi promocję…

Nie będę pisał o tym, czym możemy się chwalić, bo potrwałoby to do jutra wieczór. Zostawianie odłogiem naszych prabuckich walorów, to grzech zaniechania i braku wyobraźni. Mnie to boli.

Póki co, dla tych którzy nie mają FB albo wczoraj nie widzieli, skan z gazety sprzed 34 lat. Prawda, że fajnie to wygląda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *