Powracamy

   Miało być tylko kilkanaście dni przerwy w działalności, wyszło niestety ponad sto. Wyjaśnianie dlaczego, byłoby tak długie, że aż nudne, dlatego sobie podaruję. Grunt, że strona funkcjonuje ponownie. W tym miejscu podziękowania dla Damiana (kolejny z fajnych prabuciaków żyjący niestety poza Prabutami) za pomoc z reorganizacji strony.

   Tak jak deklarowałem wcześniej, strona jest otwarta na wszelkie ciekawe teksty i informacje płynące od Was. Od początku marzył mi się portal społeczny gminie Prabuty i jej mieszkańców. Chyba właśnie zrobiliśmy ku temu decydujący krok.

   Muszę jednak zaznaczyć w tym miejscu jedną rzecz. Pozwalam sobie pozostać administratorem naczelnym strony. Kilka razy popełniłem już ten błąd polegający na nadmiarze zaufania do innych, co ostatecznie przynosiło kiepskie skutki dla fajnego pomysłu czy idei. W tym przypadku nie chciałbym tego powtarzać.

   Informując o reaktywacji Prabuciaka, nie sposób uciec od Ucha Powiatu. Powiem tak – zrobię wszystko, aby Ucho Powiatu jednak się ukazywało. Byłem przekonany, że uda się już przed świętami… i życie niemile mnie zaskoczyło. Na wydanie każdego numeru gazety ma wpływ kilka czynników i czasami jest się po prostu bezsilnym. Przepraszam wszystkich, którym obiecałem pojawienie się gazety w ubiegłym tygodniu. I dziękuję za tak wielkie zainteresowanie, choćby z tego względu nie wypada mi kapitulować.

   Pewna życzliwa dusza zapytała ostatnio, czy skoro nie pokazuje się już gazeta i nie ma wpisów na Prabuciaku, to czy aby nie zostałem przetrącony lub kupiony. I czy wogóle żyję. Ta troska była dla mnie oczywiście bardzo miła, bo pokazuje, że prabucianie chyba trochę się do tego mojego pisania przyzwyczaili. I chyba nie było ono aż takie najgorsze i bezsensowne (jak twierdzą życzliwi) skoro daje się zauważać jego brak. Nikt mnie nie przetrącił ani nie kupił. Miałem tylko ostatnio sporo roboty na zapleczu, że użyję terminologii sklepowej.

   W Święta spotkałem starego kolegę, jeszcze z czasów podstawówki. Takiego raczej od wspólnego wybijania piłką szyb, niż siedzenia nad książkami. Powiedział, żebym się nie obijał, tylko zaczął znów pisać. Co pokazuje, że jedna podstawowa rzecz mi się na pewno udała. Zainteresowanie prabucian tym, co w Prabutach piszczy. Nie z zaspokojenia jakichś plotkarskich potrzeb, ale po to, żeby wiedzieć. I używając tym razem terminologii ulicznej, to nie ma bata, abym miał poprzestać. Dopóki wierzę w to miasto i w tych ludzi, dopóki będą oni chcieli czytać, będę pisał o tym, co się tutaj dzieje.

Będzie o czym. Zapewniam.