Poczuć się jak Indiana Jones…

Pochwalę się czymś…

Razem z moją Małgosią spędzamy niedziele na odwiedzinach różnych kościołów w bliższej i dalszej okolicy. Teraz było to sanktuarium w Oborach (niedaleko Golubia-Dobrzynia). W trakcie podziwiania świątyni natknąłem się na zastanawiającą tablicę wmurowaną w ścianę:

Pomijając samą jej niezwykłość, od razu ukuło mnie coś jeszcze. Przecież będący pod zaborami Polacy nie prowadzili wojen w roku 1836, a już na pewno nie w Hiszpanii. Trwała tam wówczas wojna domowa. W którą po sąsiedzku wmieszała się Francja. Nie wysłała ona tam swoich żołnierzy, lecz formację którą właśnie na „takie okazje” stworzyła kilka lat wcześniej. Do tej formacji masowo zaciągali się Polacy – przebywający we Francji emigranci, weterani Powstania Listopadowego.

Tą formacją była Legia Cudzoziemska.

Czyżby zatem…?

Po powrocie do domu w poszukiwaniu śladów po poległym Kalikście zacząłem pisać list do centrum historycznego Legii, przy okazji wertując swoje książki i dokumenty. Ku ogromnemu zdumieniu znalazłem tam informacje o nim!

Okazało się, że był to polski oficer, dzielnie walczący w Powstaniu Listopadowym, który po jego upadku musiał wyemigrować do Francji, tam zaciągnął się do powstającej Legii Cudzoziemskiej. Poległ w Hiszpanii, pochowany został w Pampelunie. Niezwykły i tragiczny życiorys… Pochodził z okolic w których znajduje się sanktuarium w Oborach, zapewne rodzina wmurowała tą upamiętniającą tablicę, jako symboliczny grób i prośbę o pamięć… Jestem niezwykle wzruszony tym, że to właśnie dla mnie przypadł zaszczyt odkrycia tej historii…

Po konsultacjach z Krzysztofem Schrammem, naczelnym historykiem tematyki Legii w Polsce, mogę pochwalić się, że udało mi się zatem odkryć najstarszy w naszym kraju symboliczny grób polskiego legionisty, zarazem bohatera Powstania Listopadowego!

Od teraz, my byli legioniści, będziemy już pamięć o nim pielęgnować… Pozostaje jeszcze spróbować dowiedzieć się, czy w Pampelunie zachował się nagrobek poległego legionisty Kaliksta Borzewskiego.

A la memoire, Camarade!

Odkrywanie skarbów, wcale nie musi mieć formy skrzyń ze złotem. Dedykuję wszystkim kolegom pasjonatom, nie tylko tym od historii 🙂