Po gali MMA w Kwidzynie

Kilkanaście godzin temu zakończyła się w kwidzyńskiej hali widowiskowej gala sportów walki. Impreza ciekawa, znakomicie zorganizowana, ciesząca się sporym zainteresowaniem. Widać, że robiona przez pasjonatów, ze świeżym spojrzeniem na sport i imprezy. Powtórzę to, co napisałem o tym wydarzeniu tydzień temu; pogratulować i pozazdrościć. Żeby doczekać czegoś takiego w Prabutach… Nie, to nie jest blog o cudach, więc nie ma co się rozwodzić na ten temat.

Tuż po walkach rozmawiałem o tym z kilkoma sympatykami tego sportu. Doszliśmy do wspólnych wniosków: że nie ma klimatu i zainteresowania wśród decydujących o obliczu sportu w Prabutach, to jedno. Brak zaplecza ludzkiego, to drugie i najważniejsze. Prabuty są na chwilę obecną wyjałowione z inicjatyw. Niestety.

Z drugiej jednak strony, Prabuty niezmiennie mają potencjał. Kwestia wykorzystania tego potencjału i szukania ludzi z których można taki wykrzesać.

W wczorajszych walkach uczestniczyło czterech mieszkańców naszej gminy. Wszyscy wygrali!!! Gratulacje! A przecież nie mamy tutaj żadnego klubu sportów walki ( choć gorąco wierzę, że to co dzieje się w mojej piwnicy prędzej czy później przekształci się w Klub Sportowy), ci chłopacy trenowali/trenują w Kwidzynie lub prabuckich piwnicach. Na trybunach było wczoraj kilkunastu ich potencjalnych następców z Prabut…

I druga sprawa, dotycząca publiki właśnie. Zawody oglądało kilkuset widzów płacących po 40 zł za bilety. Szacuję, że około jedna piąta z nich to byli prabucianie!!! Jak więc zestawić to z twierdzeniem, że prabucianie niczym się nie interesują, że nigdzie nie chodzą, nic nie oglądają??? Może powinno to dać do myślenia, że jednak jest inaczej, tylko trzeba zaproponować coś ciekawego i w ciekawy sposób? Jakże piękny to był wczoraj widok, kiedy w trakcie walki „Peli” Wacławskiego zjednoczeni prabuciane zakrzyczeli całą halę dopingiem, pokazując reszcie publiki jak należy dopingować swoich zawodników! Nie wiem czy dobrze widziałem, ale na tym ringu, od tego dopingu, „Peli” urosły chyba jakieś skrzydła…

Więc może te prabuciaki jeszcze tak do końca nie są znudzone, że chcą emocji i potrafią je okazywać. Ale nie przy nudnych sialalajkach czy badmintonie lub cymbergaju (na temat którego jest później dyskusja na sesji Rady Miejskiej – serio, to nie dowcip). Może czas pewne rzeczy tutaj najzwyczajniej pozmieniać.

Pozdrawiam wszystkich którzy byli wczoraj na gali, miło było się zobaczyć. I gratulacje dla walczących i zwyciężających. Przyznaję, zazdrościłem…