Od święta

Kilka dni temu ukazał się drugi w tym roku numer Gazety Prabuckiej. Dwa artykuły do niej napisałem ja, co nieoczekiwanie wzbudziło trochę komentarzy  🙂

Wyrzucono mnie/rozstałem się z „Prabucką” trochę ponad dwa lata temu, co oznaczało powrót tego naszego periodyku do formuły „urzędowej”, nazywanej przeze mnie Trybuną Ludu – czyli propagandy sukcesu. Trudno, decyduje ten, kto rządzi. Nie będę z tego powodu urządzał demonstracji czy protestów, chociaż taka ostatnio moda w kraju  😉

Gazeta Prabucka ma w  naszej gminie ogromny potencjał czytelniczy i społeczny. Kiedy dane było mi ją redagować, przekonywałem się o tym każdego dnia. Miałem ambicje stworzenia z niej prawdziwej gazety piszącej o prawdziwych życiowych sprawach, bez fotek uśmiechnietych radnych  czy przekonywania kogokolwiek że „było i jest super, nawet jeśli tego nie widać”. Całkowicie mi się to nie udało, ale starałem się jak mogłem – a wszystkiego niestety nie mogłem, na co dowodem był mój wykop ze stanowiska redaktora naczelnego. Ostatni numer zredagowany przeze mnie (1200 egzemplarzy) rozszedł się w ciągu jednego dnia. Jak jest obecnie, nie wiem. Treści też oceniać nie będę. Jest po prostu inna niż „za moich czasów”.

Napisałem dwa artykuły do najnowszej „Prabuckiej”, bo o jeden mnie poproszono (pomnik w Sanatorium) zaś w przypadku lądowiska W Starym Kamieniu i pikniku lotniczego chodzi o dotarcie do mieszkańców. Cieszę się, że była taka możliwość. Bo to, że mi pewne rzeczy nie pasują, to jeszcze nie jest powód, żeby się na cokolwiek w Prabutach obrażać.

Mam nadzieję, że doczekamy w Prabutach pełnej normalności i mieć swoje zdanie nie będzie oznaczało odsuwania takiej osoby na margines. Że nie trzeba będzie być „po odpowiedniej stronie” aby mieć możliwości robienia tutaj czegokolwiek. Że nasz aparat administracyjny i nasze społeczeństwo nie będą przesiąknięte nieufnością i patrzeniem tylko na siebie lub „swoich”. Że kiedy człowiek będzie patrzył na działania drugiego człowieka, nie będzie myślał kategoriami „czy on czasem nie kopie pode mną dołków” lub „ciekawe, jaki ma w tym interes”.

Mam też nadzieję, że doczekamy czasów, że pewnymi sprawami w Prabutach będą zajmować się ludzie naprawdę do nich predysponowani, nie zaś tacy, którzy są po prostu wygodni lub po prostu nieszkodliwi dla „tych ważnych”.

No proszę, dwa artykuły w gazecie, a tyle refleksji  😉

Podobno w tą wiarą w normalność, to jestem naiwny. Trudno. W coś wierzyć trzeba…

Zaś do Gazety Prabuckiej zawsze chętnie coś napiszę. Dopóki tylko ktoś będzie chciał czytać  🙂