Od nas nie było nikogo…

W sobotę miałem przyjemność być zaproszonym przez wójta Ryjewa Sławomira Słupczyńskiego na Powiślański Stół Wielkanocny – imprezę która w swoim założeniu ma integrować lokalne środowiska Kół Gospodyń Wiejskich lub też po prostu szeroko pojęte środowiska wiejskie.

Że przy okazji jest to okazja do „pokazania się” dla lokalnych polityków, to już inna sprawa. Zwłaszcza w roku wyborczym. Pominę milczeniem nazwiska, ale mocno śmiałem się w duszy, kiedy niektórzy z nich zaczęli przez mikrofon przypominać swoje „zasługi” dla środowisk wiejskich i wkładu w tę imprezę. Nawet ci, którzy do Ryjewa przyjeżdżają od święta albo i rzadziej. Brakowało mi tylko, żeby komuś wyrwało się: „Tak naprawdę, to ja też jestem kobietą i też działam w Kole Gospodyń, a jak zostanę na następna kadencję, to zrobię dla Ryjewa tyle, że hoho…”

Nie wiem ile czasu będzie trwała moja działalność w samorządzie, ale wierzę w to, że nigdy nie nabiorę takich fałszywych manier.

Generalnie, było jednak bardzo sympatycznie. Naprawdę. Bardzo lubię tamtejszego wójta, którego osoba pokazuje że, że włodarzem gminy może być rozsądny, konkretny i sympatyczny, normalny facet. Bardzo lubię też samo Ryjewo i jego mieszkańców, których poznałem bliżej w czasach, kiedy przyjeżdżaliśmy tutaj z „Atosami” obstawiać imprezy.

Było mi także zarazem trochę przykro. Pal sześć, że wśród oficjeli była nas tylko trójka – ja i nasza radna powiatowa Danuta Kosewska wraz z mężem. Bardziej przykre było to, że przy stołach z potrawami prezentowały się gospodynie z wszystkich gmin naszego powiatu – z wyjątkiem Prabut…

Nie piszę tych słów jako pretensji do pań z wsi naszej gminy. One same zapewne mogłyby sporo powiedzieć, dlaczego tak jest. Nie byłoby chętnych, żeby pojechać do Ryjewa, spotkać się z innymi ludźmi, reprezentować naszą gminę? Na pewno by się takie osoby znalazły. Tylko trzeba wyciągać do nich rękę – i to nie na zasadach łaskawcy, ale partnera.

Kiedy mówię głośno o tym, że więzi społeczne w gminie Prabuty upadają, że ludzie tutaj coraz bardziej zniechęcają się do zaangażowania w cokolwiek, to patrzy się na mnie jak na oszołoma, który szuka dziury w całym.

Jednak realia mamy tutaj jakie mamy. Ogromna większość ludzi nauczyła się patrzeć tylko na siebie. Niestety.

Dlaczego gdzie indziej można, tylko u nas jakoś nie bardzo? Mamy gorsze społeczeństwo??? No chyba nie…

Po raz tysiąc sto dwudziesty piaty powtórzę, że gmina Prabuty nie tylko nie potrafi korzystać ze swojego potencjału ludzkiego, ale go wręcz zabija. Oficjalnie co prawda to u nas jest super niczym w Związku Radzieckim, tylko że wizja którą jak mantrę powtarzają Ci, którym jest dobrze, nijak ma się do rzeczywistości.

Jeżeli Prabuty nie zaczną „wyławiać” i doceniać tych, którym się jeszcze chce, jeżeli nie zaczną traktować tych ludzi serio, jeżeli nie będą uczyć współpracy i społecznikostwa młodych ludzi, to czarno widzę naszą przyszłość.

Póki co, zazdroszczę dla Ryjewa sympatycznego wydarzenia i dziękuję jeszcze raz za zaproszenie.