Nowy Rok w Koszarach

Koszary nie chcą być „dzielnicą za Wielkim Murem”…

W historii było już kilka murów, które oddzielały od świata to, co się za tym murem znajdowało. Zbudowali taki mur (rękoma poddanych oczywiście) władcy starożytnych Chin, zbudowali taki mur Rzymianie w Brytanii. Niemcy otaczali murami dzielnice miast, tworząc getta do których następnie przesiedlano społeczność żydowską, skazując ją w tam na śmierć.

Komuniści zbudowali najsłynniejszy mur nowożytnych czasów, Mur Berliński. Rozdzielał on nie tylko miasto Berlin, ale też symbolicznie dzielił Europę. Na tę zachodnią i wschodnią – komunistyczną. Komuniści w swoim perfidnym zakłamaniu twierdzili, że to dla dobra mieszkańców wschodu. Tylko że wszyscy normalni ludzie na tym wschodzie marzyli o tym, żeby żyć tak jak na zachodzie…

Kilka lat temu, mur zafundowano mieszkańcom dzielnicy Koszary. Teoretycznie jest to dzielnica Prabut, ale wielu mieszkańców Koszar zastanawia się, czy tak naprawdę jeszcze jest. Bo zza tego muru tych Prabut nie widać.

Ten mur to ogrodzenie które postawiło PKP przy okazji remontu trakcji kolejowej. Koszary sąsiadują z torami, więc chodziło o kwestie bezpieczeństwa. Można to zrozumieć. Nie da się jednak pojąć tego, że nie postawiono tam paneli przezroczystych, lecz pełne. Dzielnicę odgrodzono od Prabut metalową kilkumetrową ścianą.

I nic dziwnego, że mieszkańcy poczuli się jak za Murem Berlińskim lub właśnie jak w getcie. Znam nawet jednego grafficiarza który przymierza się do stworzenia na tych panelach odpowiedniego dzieła, zatytułowanego „Getto Koszary. Po zmroku wstęp wzbroniony”.

Na temat likwidacji kładki nad torami (Koszary nigdy się z tym nie pogodzą!) i nie wybudowaniu w zamian normalnego wiaduktu (takiego jak chociażby w Suszu) to napiszę kiedyś artykuł. Bo mam na ten temat ciekawe informacje…

Wracając jednak to tego, co jest teraz. Mamy dzielnicę Prabut, która jest od tych Prabut obrzydliwie oddzielona. Coś takiego nie powinno się wydarzyć. Skoro jednak się zdarzyło, to Prabuty powinny robić jak najwięcej, aby mieszkańcy Koszar oprócz rozgoryczenia dostawali coś od tych Prabut. Sygnał, że miasto o tej dzielnicy nie zapomina.

Czy tak jest? Odnoszę wrażenie, że nie bardzo.

Koszary to specyficzna dzielnica, wszyscy o tym wiemy. Specyficzna, nie oznacza jednak gorsza! Nie zgodzę się z twierdzeniem, że to „dzielna patologii”. Fakt, mieszka tam trochę ludzi o hmm, anarchistycznym podejściu do życia, ale przecież ogromna większość mieszkańców Koszar, to takie same prabuciaki jak pozostali! I zapytam jeszcze o jedną rzecz – ile przestępstw, na przykład pobić, zanotowano w Koszarach w ostatnich latach? Bo obawiam się, że w Centrum było ich więcej… Często bywam w Koszarach i jakoś nigdy nie spotkałem się z żadną krzywą sytuacją. Przeciwnie, czuję się tam dość swobodnie, chociaż bardziej już ze mnie papudrak krawaciarz, a więc taki gość, co teoretycznie po zmroku w pewne miejsca nie chodzi… Mało tego, z kilkoma chłopakami z tamtej dzielnicy w młodości rozbijaliśmy sobie głowy, a dzisiaj mówimy sobie cześć, zamienimy parę słów…

Za każdym razem kiedy rozmawiam z kimś z Koszar na ten temat, da się wyczuć żal na obecną sytuację. Ale mimo tego żalu, mieszkańcy Koszar podkreślają, że chcą się czuć jak pełnoprawni obywatele Prabut, że nie chcą żyć w „getcie”. I jest jeszcze coś w Koszarach. Społeczność lokalna, coś co zanika albo już zanikło w innych dzielnicach naszego miasteczka. Trzeba to szanować i pielęgnować, nawet jeśli w tej społeczności zdarzają się historie, o których nie potrafiłby nakręcić filmu nawet najlepszy reżyser…

W niedzielę mieszkańcy Koszar robią sobie swojego własnego Sylwestra. Ognisko, fajerwerki, coś rozgrzewającego. Nie słyszałem, aby ktoś inny potrafił się tak w tym dniu zorganizować. Nawet poprosili mnie o napisanie pisma do policji, żeby oficjalnie poinformować tym o wydarzeniu. Żeby nikt nie dostał zawału, że w Koszarach dzieje się nie wiadomo co…

Jedna z osób organizujących tego Sylwestra powiedziała mi, że wcale nie ukrywa, że to ognisko to szpilka dla Prabut. „Zapomnieli o nas, a my pokazujemy, że dajemy radę”.

Od czasu kiedy znów mieszkam w Prabutach nauczyłem się, że jak się sam nie upomnisz, to nikt tutaj się nad Tobą nie pochyli. Więc to jest zapewne dobry sposób, na przypominanie o swoim istnieniu. Przypominanie Prabutom, że tam za murem też mieszkają ludzie, tacy sami jak po „lepszej stronie torów”.

Ściskam kciuki. W końcu ja też pochodzę z Koszar…

2 thoughts on “Nowy Rok w Koszarach

  • Grudzień 28, 2017 at 1:32 pm
    Permalink

    Ktos tu zbiera elektorat w koszarach 🙂
    Fajnie ze pojawiła sie opcja komentarzy 🙂

    Reply
    • Grudzień 30, 2017 at 11:34 am
      Permalink

      Zapewniam, że tak nie jest. Naprawdę, nie wszystko jest dla wszystkich polityką… Pozdrawiam!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *