Nowy Rok w Koszarach i prawdziwa patologia

Odbyło się. Było ognisko, był szampan i nie tylko, były fajerwerki. Było kilkanaście osób, młodszych i starszych, a gdy wybiła północ, zrobiło się ich kilka razy więcej. Było bardzo sympatycznie. Szczerze.

Być może to nie jest jeszcze powód do tego, żeby wypisywać o tym w internecie, choć jak na prabuckie smętne warunki, była to naprawdę nie byle jaka impreza. Nie zaglądałem we wszystkie podwórka, ale robiąc rundkę po Prabutach w drodze do Koszar, nigdzie niczego podobnego nie widziałem. O godzinie 20 miasto raziło pustką.

Było też dwoje normalnych policjantów, którzy w grzeczny sposób poprosili o dane kontaktowe „w razie czego”. Przy okazji blondwłosa policjantka od zgromadzonych panów dostała propozycję pozostania na dłużej, jednak z oferty nie skorzystała. No cóż… Wspominam o tych policjantach, żeby podkreślić, że można. I że funkcjonariusze z patrolu potrafią być wielokroć bardziej życiowi od nieżyciowych przepisów.

Może się mylę, ale w okolicach północy zaobserwowałem coś jeszcze. Że dopiero kiedy rozbłysły i rozstrzelały się petardy, ludzie nabierali śmiałości, żeby podejść, zamienić słowo, uśmiechnąć się do siebie, złożyć życzenia. Nie tylko ja to zresztą zauważyłem. „Oni by podeszli, ale się wstydzą” powiedziała Kasia, po czym podeszła do kilkuosobowej grupki ludzi stojącej w cieniu i zaprosiła ich do ogniska. Przyszli i już zostali…

Co się stało z tym miastem, że ludzie tak bardzo stali się wobec siebie tak przesadnie ostrożni? Czy naprawdę tak mocno strawiła Prabuty choroba nowoczesności, polegająca na wszechobecnym zimnym dystansie do drugiego człowieka? Przecież nikt tutaj nie gryzie, nikt nie odpowiada piąchą na dzień dobry, więc o co chodzi? Wychowałem się w innym świecie, w innych Prabutach, w których relacje międzyludzkie były tego miasta największym kapitałem. I wierzę w to, że te czasy nie odeszły bezpowrotnie.

Do napisania tego artykułu sprowokowało mnie jednak coś innego. Coś, co mnie niezwykle zbulwersowało.

Z okazji tego koszarowego przedsięwzięcia patologia jednak była i to straszna.

W internecie, ze strony jakiejś anonimowej pseudointeligencji.

Niejaka Joanna Kozyla, osoba która jeśli dobrze pamiętam już kilkukrotnie swoimi wpisami pod zamieszczanymi przeze mnie artykułami próbowała robić ze mnie głupka (i nieźle cukrując naszym władzom przy okazji), raczyła zamieścić taki komentarz (pisownia oryginalna):

„… i zdziwiony czemu ktoś nie wyraził na to zgody? Sam przyznajesz że towarzystwo w koszarach ciężko jest ogarnąć, a potem najazd na lokalne władze że nie wyraziły zgody na zorganizowanie imprezy w miejscu, gdzie mieszka najwięcej patolusów 😉 Skoro tak bardzo brakuje Ci integracji to może sam zaproś towarzystwo z Koszar do swojego mieszkania albo pod swój dom, zorganizuj im imprezkę 😉 i jeszcze ta wzmianka że koszary same bedą pilnowały porządku.. taa, towrzystwo najebane będzie się pilnowało hahah prosze…koszary security ?????

Joanna Kozyla, ktokolwiek to jest, to nie jest jakaś osoba przypadkowa, co widać po tej jak i wcześniejszych wypowiedziach które kojarzę.

Odpowiem Joannie Kozyli, że jedyna patologia w tej historii to jej wypowiedź, która jest chamstwem najgorszego rodzaju – takim ubranym w białe rękawiczki, na dodatek podszyte tchórzostwem. I znakomicie pokazuje to postawę części naszej lokalnej pseudoelity i ich popleczników z przegniłymi palcami. To oni robią najgorsze zło, wiedząc lepiej – co jest potrzebne a co nie, co trzeba wspierać a co trzeba gnoić. Takich Kozyli jest bowiem niestety więcej. I wprowadzają oni pomiędzy nas więcej kwaśnego powietrza, niż ci którym zdarza się wypijać o kilka piw za dużo.

Nie cierpię ludzi którzy swoje kompleksy, frustracje i niespełnione mądrości wyładowują w internecie poprzez komentowanie innych. Będąc samemu zaszytym gdzieś w mysiej norce, nie mając odwagi żeby samemu kreować rzeczywistość. Mam to szczęście, że w swoim życiu nie muszę się o takich ludzi ocierać. Pewnie między innymi dlatego jestem człowiekiem szczęśliwym i uśmiechniętym. Tak jak uśmiechnięty miałem Nowy Rok w Koszarach, spędzony pomiędzy innymi ludźmi uśmiechniętymi i szczerymi.

Dziękuję za zaproszenie i Najlepszego Wszystkim!