Młodzieżowa Rada Miejska

W środę odbyła się druga sesja Młodzieżowej Rady Miejskiej. Instytucji, która ma uczyć młodych ludzi działania w samorządzie.

Realizacja pomysłu młodzieżowej RM trwała – jak to najczęściej bywa w naszym mieście – bardzo długo. Blisko dwa lata minęły od czasu kiedy zaczęliśmy o niej poważnie mówić. „Prabuckie tempo” oraz mało poważne moim zdaniem traktowanie tej instytucji spowodowało, że wycofałem się z prac nad przygotowaniami do jej powstania. Bo już wtedy widziałem, że nie mamy na tę Radę Młodzieżową większego pomysłu. Miała powstać i tyle.

Wspominam o tym, żeby nikt mi nie zarzucił, że byłem sceptykiem, a teraz przyklejam się do sukcesu…

Formułę prabuckiej Rady Młodzieżowej nadal uważam za kiepską i nadal uważam, że Prabuty nie mają na nią pomysłu, skoro nawet zakres jej działania nie jest skonkretyzowany.Czy młodzi ludzie mają podejmować realne decyzje? Czy doradzać? Czy tylko się spotykać w ramach procedur? Nawet oni sami tego nie wiedzą, bo nikt spośród inicjatorów im takiej wiedzy nie przekazał.

Pal to jednak sześć. Bo wszystkie te mankamenty mogą zostać zrekompensowane energią tych młodych ludzi. Kilkoro z nich już dość dobrze poznałem. I serce rośnie. Cieszę się także, że opiekunem tej rady jest tak pozytywny człowiek jak pan Maciej Śmieszniak, nauczyciel historii.

Oni nie chcą się tylko spotykać, zjeść jakieś ciasto (zresztą tych ciastek nie chcą 😉 ) i zagłosować nad jakąś nic nie znaczącą pierdołą. Ci młodzi ludzie chcą działać dla Prabut i mają naprawdę fajne pomysły. Pozwolę sobie na przypuszczenie, że tymi pomysłami zaskoczyli albo wręcz wprawili w małą konsternację obserwujących ich dorosłych.

Zaczęli z grubej rury. Że trzeba coś zrobić w końcu z Parkiem, bo jego stan jest kiepski. Kilka osób się ironicznie uśmiechnęło, ale to powinien być śmiech przez wstyd. Bo młodzi ludzie powtórzyli coś, co wiedzą wszyscy, tylko nie rządzący Prabutami. Że nasz Park to klasyczny prabucki przykład braku wyobraźni i chęci. Jeśli zaś ktoś znów stwierdzi że „nie da się”, to zapraszam na korepetycje. Do zrobienia ścieżki przy młynówce wystarczyło trochę narzędzi, kilka par rąk i pozytywne nastawienie właścicieli tych rąk. Więc cieszę się, że znalazłem sojusznika w sprawie tego miejsca. Może razem damy radę coś tam zmienić na lepsze.

Drugi pomysł i drugi gong. Młodzi chcą zorganizować jakieś przedsięwzięcie na okoliczność stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Nikt z dorosłych o czymś takim nie pomyślał…

Trzeci pomysł i kolejna petarda. Młodzieżowa Rada Miejska chce zakazu wjazdu do Prabut cyrków z tresurą zwierząt. Ponad rok temu zakiełkował już taki pomysł, lecz nie zdążył odpalić bo jedna z inicjatorek wyjechała z Prabut. Czekałem na dobry czas dla tej idei, no i się doczekałem. Dzięki!!!

To jeszcze nie wszystko. Dla młodych nie ma niewygodnych tematów  i upomnieli się także o bezpańskie koty, a raczej o panią która je w Prabutach dokarmia, poświęcając swój czas i przede wszystkim prywatne pieniądze. Młodzi stwierdzili, że miasto powinno tej pani pomóc… i okazało się, że miasto ma taki obowiązek wynikający z uchwały o opiece nad zwierzętami! Tylko, że z tego obowiązku w przypadku kotów średnio się wywiązujemy (delikatnie rzecz nazywając). No to może teraz będzie lepiej?

Dodam też, że młodzi wykazują się nie tylko optymizmem, ale też rozsądkiem. Na propozycję aby podjęli uchwałę przypominającą właścicielom psów o konieczności sprzątania po nich, przewodniczący Rady Młodzieżowej Bartosz Adamkiewicz odpowiedział: „A jakie mielibyśmy mieć narzędzia, aby taką uchwałę egzekwować???”  🙂 

Dawno nie wychodziłem z Urzędu Miasta tak podbudowany jak w środę. Ściskam kciuki za tych młodych ludzi. Aż chce się działać. Młodzież udowadnia, że słowa które padły z ich ust na pierwszym ich spotkaniu, nie były tylko frazesami:

„Bo w młodości jest przyszłość. Bo trzeba próbować, ponieważ samo się nie zrobi”

Powyższe, dedykuję całym Prabutom!