Kuriozum z ulicy Ogrodowej

Wczoraj pisałem o braku sygnalizacji świetlnej na ulicy Kisielickiej. Dzisiaj napiszę o miejscu, w którym taka sygnalizacja istnieje. Tylko nikt nie wie, po co.

Mowa o ulicy Ogrodowej, tam gdzie łączą się jej stara i nowa część. W tej części miasta ruch samochodów nie jest zbyt wielki, jest to mniej więcej jedno auto na kilka, może kilkanaście minut w ciągu dnia. Nocą ruch praktycznie zamiera.

To, że niektórzy jeżdżą czasami jak galopujące barany, nie patrząc na znaki ograniczenia prędkości w mieście i światła, to już inna sprawa. I niestety powszechne zjawisko. Gdyby policja w tym kraju zamiast głupotami zajmowała się właśnie takimi sprawami, na pewno podnosiłoby to poziom bezpieczeństwa na drogach.

Wracając jednak do sygnalizacji świetlnej. Pojawiła się w ubiegłym roku, przy okazji remontu drogi. Zaskoczyło to wszystkich, bo nikt takiej sygnalizacji tutaj nie oczekiwał (co innego spowalniaczy ruchu, to a propos galopujących baranów).

Sygnalizacja świetlna w takim miejscu jest absurdalna. Bo nie dość że starą Ogrodową przechodzi się „wedle uznania”, to jeszcze pasy są tuż przy rozpoczęciu polbrukowej pieszojezni przy blokach!!!

No i kosztowała. Według majstrów robiących tę drogę, było to około 15 tysięcy złotych. W skali całego kosztu remontu drogi może to niedużo (takie argumenty czasami słyszę, pytając o niektóre wydatki), ale zawsze to jest 15 tysięcy złotych. Dla przeciętnego mieszkańca Prabut, to kupa forsy. Gdyby mnie ktoś zapytał, na co sensownie takie pieniądze można by wydać, miałbym multum pomysłów. Moi Czytelnicy zapewne także.

Kiedy zacząłem pytać o sens postawienia tej sygnalizacji, po jakimś czasie dostałem odpowiedź : światła podnoszą poziom bezpieczeństwa ulicy i być może gmina dostanie zwrot część kosztów poniesionych na remont. Wiem, że teraz to każdy może się wymądrzać, ale od początku bylem sceptyczny wobec tego, czy naprawdę mamy szansę dostać jakiekolwiek zwroty z powodu ustawienia tam świateł. Miało się to wyjaśnić do końca ubiegłego roku.

Więc teraz zagadka : dostaliśmy ten zwrot???  🙂

Kurczę, nie uwierzycie. Otóż nie dostaliśmy!  🙂

Sygnalizacja przyniosła ze sobą także jeden niespodziewany feler. Światło było tak intensywne, że oświetlało wnętrze mieszkania znajdującego się w pobliżu! Co niekoniecznie zachwycało jego lokatorów w godzinach nocnych. Na szczęście intensywność światła została ograniczona.

W międzyczasie zacząłem wysuwać propozycję, aby w ramach możliwości przenieść te światła w bardziej potrzebne miejsce, czyli na ulicę Kisielicką. Usłyszałem, że spróbujemy. Ale usłyszałem też coś, co mnie zaniepokoiło. Że podobno na ulicy Ogrodowej są już zwolennicy pozostawienia tych świateł. Ja osobiście nie znam takich, ale oczywiście nie jestem wszystkowiedzący. Ciekaw jestem ich nazwisk oraz argumentów. Sprawa przeniesienia sygnalizacji na ulicę Kisielicką jakiś czas temu spaliła jednak na panewce : koszt przeniesienia przekraczałby ponoć koszt zainstalowania nowej. Nie wypowiadam się, bo się nie znam.

Na koniec chichotliwa ciekawostka : pierwszy znany mi wypadek samochodowy w tym miejscu wydarzył się… właśnie niedługo po zamontowaniu tej sygnalizacji. Właściciel busa chciał chyba nim wjechać na klatkę schodową w bloku. Nie zmieścił się w drzwi i się widocznie rozmyślił, uciekając z miejsca zdarzenia.

Poniżej fotografie opisywanej sygnalizacji. Dwa światełka oraz słup z bateriami słonecznymi, czyli kolejna porcja żelastwa w sąsiedztwie drogi. Oceńcie Państwo sami.

DSCN0205DSCN0200