Czy powstanie schronisko dla zwierząt w naszym powiecie?

W ubiegły piątek miałem przyjemność uczestniczyć w spotkaniu roboczym dotyczącym kwestii oficjalne uznawana jest za „załatwioną”, w rzeczywistości jednak będącą  nie tylko bolesnym problemem, ale wręcz wstydem. Chodzi o bezdomne zwierzęta, które obecnie są po odłowieniu wywożone do „schroniska” w w Węgrowie pod Grudziądzem.

Spotkanie odbyło się w Kwidzynie z inicjatywy tamtejszego radnego Sebastiana Kasztelana. Byli na nim kwidzyńscy wolontariusze zajmujący się bezdomnymi psami, przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oraz nieco samorządowców i urzędników z gmin naszego powiatu. Używam słowa „nieco”, bo moim zdaniem frekwencja nie powalała, zważywszy na wagę omawianego problemu. Z Prabut byłem niestety tylko ja, nasz Urząd reprezentował wiceburmistrz Wojciech Dołęgowski. 

Tutaj dodam coś jeszcze, co będzie sporo mówiło o władzach Kwidzyna. Ekipa obecnie rządząca naszym miastem powiatowym nie była bowiem zainteresowana organizacją takiego spotkania!!! Zdecydowano się na nie dopiero po głosowaniu tamtejszych radnych i część z nich była wręcz przeciwko…

Jeśli chodzi o Prabuty, to nie chcę nikomu w wolny czas zaglądać, ale naprawdę szkoda, że nie było nas więcej. Bo znowu muszę wypowiadać się tylko za siebie.

Inicjatorom spotkania przyświecały dwa cele. Pierwszy, to rozpoczęcie dyskusji nad tematem stworzenia w naszym powiecie miejsca, gdzie mogłyby trafiać bezdomne zwierzęta – przede wszystkim psy.

Druga sprawą była publiczna debata nad tym, że w Węgrowie pod Grudziądzem, gdzie obecnie nasze bezdomne psiaki są wywożone, panują wręcz skandaliczne warunki. Jeżeli ktoś twierdzi, że zwierzętom jest tam dobrze (kiedyś coś takiego w naszym Urzędzie usłyszałem) to niech sam w tym „schronisku” jakiś czas zamieszka… Opowiadali o tym głośno wolontariusze, którzy to „schronisko” kontrolowali. Zostało ono wprost nazwane umieralnią, której jedynym celem, jest zarobek właścicieli tego miejsca.Ponieważ kilka miesięcy temu sam szukałem psa do adopcji, to mogę potwierdzić, że moim zdaniem w Węgrowie nikomu nie zależy, aby przetrzymywane tam psy znajdowały nowych właścicieli. A to powinno być przecież podstawowe zadanie każdego schroniska.

Dlaczego jest więc inaczej?

Sami sobie Szanowni Czytelnicy odpowiedzcie. Nasza gmina płaci ok. 600 zł miesięcznie za każdego dostarczonego tam psa. Takich prabuckich jest tam ponad 30… Wszystkich jest ich tam ponad 500 (czyli znacznie więcej, nic teoretycznie może!!!). Łącznie duuża kasa…

Samo przetrzymywanie psów też urąga tam normom przyzwoitości, na co są relacje i dokumenty. Bardzo żałuję, że ja dowiaduję się o tym dopiero teraz (a dokładniej od marca, kiedy pierwszy raz rozmawiałem z zainteresowanymi) i jestem zły na siebie, że wcześniej nie pojechałem do tego całego Węgrowa.

Bo tym, że nikt z odpowiedzialnych z te tematy w Prabutach, wcześniej tego nie dostrzegł, to niestety zaskoczony nie jestem. „Jest jak jest, dobrze jest, broń Boże coś zmieniać, nad czymś się zastanawiać…”

Tylko, że akurat w tym wypadku, wchodzi w rachubę coś jeszcze – cierpienia zwierząt. A to już jest coś, co podnosi mi ciśnienie.

Wspominałem też o tym, że Sebastianowi Kasztelanowi i pozostałym inicjatorom (z ugrupowania Kwidzyniacy) przyświeca idea KONKRETNEGO UREGULOWANIA TEMATU bezdomnych zwierząt. A to mogłoby nastąpić tylko poprzez rozbudowę obecnego przytuliska które funkcjonuje na Miłosnej w Kwidzynie (prowadzą je wolonatriusze, do niedawna trafiała tam część bezdomnych psów z Kwidzyna) albo po prostu budowę schroniska. Tutaj nad lokalizacją można się zastanowić i mi chodzi po głowie, czy nie dałoby się u nas? Oczywiście w ten projekt musiałyby wejść wszystkie gminy naszego powiatu.

Podstawowym warunkiem byłaby jednak na początek życzliwość rządzących. Drogo, nie da się, itp… Jak mantrę powtarzano, że drugie grudziądzkie schronisko, niedawno oddane do użytku kosztowało sześć milionów złotych. Tak to prawda. Ale już na przykład w Tarnowskich Górach udało się je stworzyć za milion dwieście tysięcy. Utrzymanie takiego schroniska jest kosztowne? Schronisko w Iławie utrzymuje się za trzysta tysięcy rocznie. A same Prabuty płacą w Węgrowie 160 tysięcy rocznie za psiaki z naszej okolicy!!! Więc gdyby doszły jeszcze pieniądze z pozostałych ośrodków powiatu (miasto Kwidzyn, gmina Kwidzyn, Ryjewo, Sadlinki, Gardeja) to spokojnie wystarczałoby środków na jego utrzymanie! W perspektywie czasu byłoby więc lepiej dla psów i taniej dla gmin.

Sprawa jest rozwojowa, a przynajmniej mam taką nadzieję. Może uda mi się znaleźć jej sojuszników także w Prabutach. Nie mówię tutaj o mieszkańcach, bo wśród prabucian jest mnóstwo ludzi kochajacych zwierzęta. Przydaliby się jeszcze zdeterminowani radni i urzędnicy. Póki co, kiedy wiosną próbowałem zarzucić temat na sesji Rady, to nie dość, że zostałem kompletnie „olany” to jeszcze jakbym jakieś fanaberie opowiadał. Bo przecież jest Węgrów, to co tu kombinować… Pieniądze płacimy duże, psy cierpią – ale kogo to obchodzi. A ten Ochał to głupoty wymyśla…