Coś optymistycznego

Latem ubiegłego roku Prabutami wstrząsnął fakt napadu na policjanta i jego partnerkę, wracających z imprezy nad jeziorem Dzierzgoń. Trzech braci K. dzięki zaskoczeniu, przewadze liczebnej i temu, że Krystian -bo wszyscy wiemy o kogo chodzi – bronił przede wszystkim Agaty, napastnicy niemal skatowali napadniętego i mocno pobili napadniętą. Zresztą, nie tylko pobicie chyba planowali, kamieniem wali się po głowie leżącego raczej po to, żeby go zabić…

Prabuty były oburzone i huczały. Dwóch z braci K. natychmiast aresztowano, trzeciego złapano po kilkunastu dniach. Szukała go nie tylko policja, grupa mieszkańców nie godząca się z tym, co dzieje się w Prabutach, włączyła się w te poszukiwania.

Dwóch młodszych braciszków dość szybko wyszło z aresztu. Takie to mamy „państwo prawa”. Wyszli i śmiali się wszystkim w twarz. Dobrze się bawiąc, bo ci którzy nie pracują i są na utrzymaniu państwa (czyli nas wszystkich), mają czas i środki na to, żeby się bawić. Jak ktoś nie wierzy, niech sprawdzi jakie robią zakupy w sklepach z alkoholem…

Ponieważ słodka rodzinka mieszka w środku miasta, to tę bezczelność widzieli wszyscy… Kilka osób chciało nawet wymierzyć swoją sprawiedliwość. Ale poproszono ich o wstrzymanie się, bo to mogłoby zaszkodzić… pobitemu policjantowi. Tak, tak, witamy w kraju absurdów, gdzie niedługo policja będzie musiała dowozić poranne bułki i mleko przestępcom czującym się „represjonowanym” przez policjantów.

Zorganizowałem z tego powodu specjalną sesję Rady Miejskiej na temat bezpieczeństwa, licząc że może wyjdzie z niej coś konkretnego w zakresie bezpieczeństwa mieszkańców i przykrócenia patologicznego bezhołowia w Prabutach. Pogadaliśmy, pogadaliśmy i tyle było…

Po jakimś czasie wyszedł z więzienia także trzeci z braci. Widocznie musiał odpocząć sobie od celi, co tez pozostawię bez komentarza, bo mnie krew zalewa i dedykuję to tym, którzy twierdzą, że nasz tak zwany wymiar sprawiedliwości jest normalny.

Miał jednak do tego więzienia dobrowolnie wrócić. Oczywiście tego nie zrobił. Ktoś jest zdziwiony?

Prawie nikt jednak nie wiedział, że na trzecim z braci leży obowiązek powrotu do więzienia. Mieszkał więc sobie spokojnie w wynajętym mieszkaniu w Koszarach, mało tego, korzystał jeszcze z pomocy społecznej!!! Bo „się należy”… Przecież tego nie wymyśliłby nawet żaden kabareciarz! A mnie krew zalewa po raz kolejny. Podejrzewam, że sporą część czytających także.

Mogę już w tym momencie powiedzieć, że na naszym przyjemniaczku wisiał cały czas wyrok sprawiedliwości społecznej. Kilku facetów powiedziało sobie, że tak to nie będzie i kara musi być. Nie zdążyli jednak.

Zrobiła to bowiem policja. Ktoś poinformował odpowiednie służby, że „wagarowicz” z więzienia przebywa w Prabutach i mieszka pod takim adresem. Natychmiast wpadli tam „czarni” ze Sztumu lub Malborka, i zrobili akcję niczym z filmu, nie patyczkując się z naszym „bohaterem”. Podkreślam jeszcze raz to „nie patyczkowanie się” 😉  Mało brakowało, a na wywózkę załapała by się jeszcze troskliwa mamusia aresztowanego, która rzuciła się na funkcjonariuszy. Kto tę postać zna, nie jest pewnie zdziwiony. Biedna starsza pani, na utrzymaniu opieki społecznej…

Póki co, mamy w Prabutach jednego pasożyta mniej. Mam nadzieję, że zniknie z krajobrazu na dość długo. I mam też nadzieję, że na następnych również przyjdzie kolej.

 

Artykuł dedykuję Krystianowi i Agacie. Naprawdę, dużo ludzi o Waszej krzywdzie pamiętało. Mamy nadzieję, że macie teraz choć trochę satysfakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *