Bezpieczeństwo i policja.

W ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie Rady Miejskiej poświęcone bezpieczeństwu Prabut. Zaproszono na nie przedstawicieli Policji, którzy mieli omówić ten temat z perspektywy komisariatu w Prabutach i komendy w Kwidzynie.

Tak jak to było do przewidzenia, policjanci przedstawili zestawienie statystyczne ilości przestępstw oraz ich wykrywalności. Statystyka mówiła, że wykrywalność jest całkiem dobra, stąd wniosek, że nie jest źle. No właśnie. Statystyka…

Odnoszę wrażenie, ze od iluś lat, nie mamy w Polsce policjantów walczących z przestępczością, ale łowców wyników statystycznych. Że najważniejsze jest nie zapobieganie przestępstwom i spokojny sen obywateli, lecz tych przestępstw wykrywalność. Czyli, jeżeli nastąpi włamanie do mieszkania, na skutek którego ktoś straci dorobek swojego życia, a za jakiś czas włamywacz zostanie złapany (i skazany na rok więzienia albo „zawiasy”), to dla sporządzających statystyki jest okej i policja spełniła swoje zadanie. Obywatel ma jednak taką statystykę w nosie, bo wolałby, aby policja i wymiar sprawiedliwości tak obchodziłyby się z przestępcą, aby nie przychodziło mu do głowy żadne włamanie.

Inny przykład statystki rozjaśniającej obraz. Pozostańmy przy włamaniach : przyjmijmy że okradziono mieszkanie i sprawcy nie znaleziono. Ale tej samej nocy, trzech pijanych meneli włamuje się do trzech piwnic, kradnąc tam rowery i kompoty. Robią to tak nieudolnie, że zasypiają kilkadziesiąt metrów od miejsca kradzieży, dając się złapać nawet największej ofermie w mundurze. Co powie statystyka ? Że jest okej, bo 75 procent zdarzeń wykryto i złapano sprawców. Można pisać wniosek o nagrodę dla naczelnika.

Zdaje sobie sprawę, że policja nie jest w stanie wszystkiemu zapobiec i wszystko wykryć. Chodzi mi tylko o to, że jako obywatela, nie interesują mnie policyjne statystyki (nie mowie teraz o ubiegłotygodniowym spotkaniu, lecz generalnie). Jako podatnik wolałbym, aby nic złego się nie działo, a funkcjonariusze nie mieli nic do roboty. Bo kiedy wyśmiewam statystyki, nie robię zarzutów funkcjonariuszom (bynajmniej tym, których znam), ale dziwnemu systemowi panującemu ogólnie w policji. Kiedy mowa o systemie, kłania się jeszcze jedna ważna rzecz. Zaufanie społeczne. Bez niego, policja ma ograniczone pole manewru. Będąc najczęściej instytucją represyjną, nigdy tego zaufania nie zdobędzie. Policjanci mają być nie psami, lecz funkcjonariuszami, służącymi normalnej (czyli dla 98 procent) części społeczeństwa. A czy tacy są?  Proszę zapytać przeciętnego Polaka, czy czuje się bezpieczne widząc radiowóz… Nie pomaga też policji zatrudnianie w swoich szeregach idiotów. Internet pełen jest filmików o „supermenach” i super-inteligentach w niebieskich mundurach. Podkreślam jeszcze raz, ze nie uważam aby ostatnie zdania odnosiły się do Prabut. Na inteligencję naszych, nie ma co narzekać.

Dodam w tym miejscu jeszcze coś. Jest takie przedwojenne piękne zdjęcie, jeden z symboli przedwojennej Policji. Umundurowany w pełen rynsztunek policjant przeprowadzający staruszkę przez ulicę. Dzisiaj nie do pomyślenia.114

 

Kolejna rzecz to prawo. Chyba czas najwyższy, aby ktoś w tym kraju zrobił porządek i doprowadził do tego, aby prawo służyło normalnemu (czyli zarabiającemu na siebie i nie krzywdzącemu innych) obywatelowi. Prawo, które spowodowałoby, że przestępca miałby w życiu bardzo ciężko, i porządnie zastanowiłby się, zanim by je złamał. Prawo zgodne z logiką, które nie groziłoby takim samym wyrokiem dla kogoś, kto zbiera militarne starocie lub odpala race na stadionie, i dla kogoś, kto kradnie torebki.

Kolejny kamyczek do ogródka, to procedury jakie obowiązują policjantów, także w kontaktach z „elementami”. Wiwat humanizacja i postępowość. Tylko czekać, aż policjant będzie miał obowiązek przytrzymać chcącemu siusiu menelowi (o przepraszam, obywatelowi, który nigdy nie pracował, który żyje łamiąc normy społeczne i na koszt innych).

Dochodzę teraz do kolejnej sprawy, czysto prabuckiej, która powinna nosić tytuł : „mieszkańcy gminy Prabuty serdecznie dziękują stacji TVN za polepszenie nam życia”. Słynne wywożenie do lasu. Szkoda że się skończyło, bo było lepiej. Parę razy chłopaki może przesadzili, ale za darmo nikt do tego lasu nie pojechał. Jeżeli jednak sam fakt wywózek kogoś boli, to niech policzy sobie, ile trwa podróż do Grudziądza z odstawieniem na wytrzeźwiałkę (miasto pozostawało wówczas bez policji) i ile nas kosztowały rachunki za tę izbę wytrzeźwień (nas, podatników, bo pijany wywieziony był przecież biedny).

Następna kwestia, za którą powinniśmy podziękować „komuś wyżej”, to rozkład sil policyjnych w polskich miastach. Poprzednia władza, nie dość ze lansowała hasło „młodzi, piękni z dużych ośrodków”, to jeszcze w sprawie bezpieczeństwa przesuwała środki na duże miasta właśnie. Kosztem małych oczywiście. Nie wszyscy wiedzą, ale naszą gminę w zakresie służby patrolowej obsługuje sześciu policjantów. Nie sześciu na raz, ale sześciu wogóle! Patrol funkcjonuje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Powierzchnia gminy to prawie 200 km kwadratowych.

Podobno niedługo ma ruszyć dodatkowa rekrutacja na policjantów w naszym województwie. O dodatkowych etatach dla Prabut, nic na razie nie wiadomo…