Album „W powojenny czas”

To jedna z najciekawszych inicjatyw dokumentujących historię naszego miasta. Urząd Miasta i Gminy oraz stowarzyszenie Prabuty-Riesenburg wydały album ze zdjęciami z Prabut przedstawiającymi życie miasta w okresie PRL-u. Niestety, książka jest już praktycznie niedostępna.

Jej oficjalna prezentacja miała miejsce na początku stycznia. Szkoda tylko, że mało kto o niej wiedział, zresztą „jak zwykle” była to godzina 15:30 – czas nieosiągalny dla przeciętnego mieszkańca. Takie wydarzenie na pewno można lepiej „sprzedać” medialnie… Też nie dotarłem (praca) choć bardzo chciałem. No trudno.

Z tego co wiem, nakład wynosił 500 sztuk. Niby dużo, ale jak się okazało – za mało. Książka już się rozeszła. Ja sam załapałem się kilka dni temu na ostatnią dostępną książkę. Otrzymywało się ją za darmo, ale w ramach wdzięczności mile widziany był zakup cegiełki (15 zł) na cele statutowe stowarzyszenia Prabuty-Riesenburg. Takie to meandry podatkowo-rozliczeniowe w naszym kochanym kraju, że taniej jest czasami coś rozdać, niż tanio sprzedać i później zapłacić podatek, opłacić księgową i jeszcze zastanawiać się, czy skarbówka nam na kark nie wsiądzie…

Tak jak wspominałem, album jest pomysłem fajnym i dobrze zrealizowanym, bo książka jest naprawdę dobrze wydana, aż miło bierze się ją do ręki. Zawiera ponad sto fotografii i trochę tekstów – wspomnień o tamtych czasach.

Wyraziłem swoje ukłony wobec Urzędu i Stowarzyszenia na ostatniej sesji Rady Miejskiej. Ponieważ historia Prabut oraz techniki składu i druku są mi bliskie, dodałem coś jeszcze i zaapeluję o to także tutaj. Nie dlatego żeby się czegokolwiek czepiać, bo jestem od tego daleki o sto kilometrów. Chodzi mi tylko o jak  najlepszą jakość tego typu rzeczy.

Przede wszystkim słabo rozpropagowana była akcja zbierana fotografii. Nawet patrząc ze swojej perspektywy – w swoich zbiorach mam co najmniej kilkanaście zdjęć które na pewno wzbogaciłyby tę książkę. O tym, że posiadam takie rzeczy, wiedzą w Prabutach nawet gimnazjaliści, bo zdarzało mi się kilka razy użyczać swoje zbiory nawet tak młodym ludziom.Od autorów albumu żadnego takiego sygnału do współpracy nie dostałem. Szkoda. Ta sprawa nie jest tylko moją opinią, bo jak powiedział mi burmistrz Marek Szulc, już po ukazaniu się książki,  zaczęli zgłaszać się ludzie z ciekawymi zdjęciami.

Druga kwestia – przy całym szacunku dla pracy autorów – to obróbka zdjęć. Na kartach książki można znaleźć fotografie które mogłyby być na pewno lepiej zeskanowane (kilka jest praktycznie nieczytelnych) i obrobione (jak na jednym ze zdjęć poniżej, z obrzynkami na których pozostały niemieckie napisy…) . Sam się tym zajmuję, mam też  kilku kolegów z „tej branży” i wszyscy mieliśmy te same odczucia. To są może detale, ale z detali składa się całość. Jak już coś robimy, to róbmy jak najlepiej.

Piszę o tym, nie po to by marudzić, lecz aby w przyszłości było właśnie lepiej. Bo w związku z szybkim rozejściem się książki i napływem kolejnym fotografii, padła deklaracja reedycji albumu w rozbudowanej wersji. Więc w tym miejscu chciałbym zaoferować Urzędowi swoje zbiory fotograficzne oraz usługi w obróbce zdjęć i składzie następnej książki. Bezpłatnie oczywiście. To, że czasami się spieramy, nie oznacza, że muszę być traktowany jako „kolekcjoner wyklęty”  🙂

Mimo wszystko, jeszcze raz gratuluję pomysłu.

Żeby nie być gołosłownym… Kilka fotek z moich zbiorów, którymi chętnie się podzielę:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *