Coś niezwykłego i jak zwykle

Prabuty są odległe od Paryża o półtora tysiąca kilometrów.  Z jednej strony to bardzo dużo, z drugiej jednak – technologia pozwala w prosty sposób o tych kilometrach nie pamiętać.

Start Piotra Karczewskiego na fryzjerskich mistrzostwach świata był chyba najbardziej medialnym wydarzeniem w historii Prabut, co czytelnie pokazywał Facebook. Informację o zajęciu przez Piotra znakomitego rezultatu jakim jest 5 miejsce na świecie, polubiło ponad tysiąc osób. Transmisja z gali finałowej paryskiej imprezy którą Piotr prowadził, miała ponad dwa tysiące wyświetleń. Te liczby nie wymagają komentarza.

Chociaż tematyka wyszukanych fryzur jest mi zupełnie obca, to musiałbym być po prostu głupi, żeby nie być pod wrażeniem zainteresowania prabucian startem Karczesia w Paryżu. Po raz pierwszy od czasów startów naszych chłopaków w zawodach Strong Man (czyli ponad 15 lat temu), mieszkańcy naszej gminy (bo nie tylko samych Prabut!) mogli się poczuć dumni z czegoś „swojego” o wymiarze światowym. W poniedziałek wieczorem prabuciak Piotr Karczewski wychodził na scenę najbardziej prestiżowej tego typu imprezy na świecie, aby trzymając biało-czerwoną flagę, odebrać dyplom za zajęcie piątego miejsca w swojej kategorii. Tak na marginesie, wszyscy w kuluarach twierdzili, że powinien być medal…

Mieszkańcy byli dumni. Ale już nasze władze, raczej nie…

Piotr nie ukrywał swojego rozczarowania brakiem jakiegokolwiek zainteresowania swoim startem ze strony naszych włodarzy. Powiedział to zresztą wyraźnie w trakcie swojej transmisji. Kiedy siedzieliśmy na tarasie widokowym paryskiej Hali Expo, korciło mnie, żeby dorzucić do jego słów goryczy zapytanie od siebie – „nienormalnego radnego” – kiedy ostatni raz prabucianin reprezentował nas wszystkich w miejscu takim jak Paryż, na imprezie rangi mistrzostw świata, z publicznością szacowaną na ponad sto tysięcy osób? Reprezentował nas wszystkich, bo Karcześ to lokalny patriota, związany z naszym społeczeństwem. Jak się okazuje, nasze władze z takimi ludźmi i takimi wydarzeniami już się nie identyfikują. Widocznie są ważniejsze sprawy…

Mogliśmy mieć w ubiegły weekend coś naprawdę fantastycznego dla całych Prabut, kapitalną rzecz dla marketingu społecznego. Wyszło jak zwykle. Po raz kolejny okazuje się, że nasi włodarze żyją na księżycu i zajmują się sprawami ważnymi tylko dla nich samych. Że kompletnie nie czują tego, co czuje społeczeństwo. Jako kolega byłem dumny z Karczesia przez cały nasz pobyt w Paryżu. Jako radnemu, było mi wstyd, że urzędowe Prabuty tak ignorują najciekawszych swoich mieszkańców.

Chciałbym, żeby to się w końcu zmieniło. Żebyśmy zaczęli takich ludzi doceniać, żebyśmy zaczęli takie fajne zjawiska wykorzystywać. Żeby zamiast organizować reprezentację gminy na powiatowe zawody rzutu kolbą kukurydzy do dziury (serio!), wspierać takich ludzi jak Karcześ – od poniedziałku oficjalnie jeden z najlepszych fryzjerów świata. Chłopak z Prabut, z zakładem przy Kisielickiej w Prabutach…

Piotrze Karczewski! Jako kolega ze starych i obecnych czasów, jako prabucki społecznik i jako „nienormalny” radny chciałem Tobie pogratulować i podziękować za to co zrobiłeś w ostatnich dniach. Prabuty są z Ciebie dumne.

Za rok też  możesz na mnie liczyć. Z przyjemnością powiem światu:

Mesdames et messieurs, je vous presente Piotr Karczewski, le meilleur coiffeur du monde…  🙂

Foto: Joanna Barchetto